Dwa kroki do przodu, jeden do tyłu - tak w skrócie można opisać ostatnią krótkoterminową falę wzrostową WIG20. Indeks co prawda znajduje się ponad 170 pkt powyżej ostatniego dołka (2891 pkt), jednak co dwie, trzy sesje wzrost przerywa korekta spadkowa. Niewykluczone, że tym razem jednodniowa korekta przerodzi się jednak w większy ruch w dół. Taką możliwość sygnalizuje oscylator stochastyczny, który właśnie wkroczył do strefy wykupienia. Przy silnych trendach wzrostowych tego rodzaju sygnał jest zazwyczaj przedwczesny, jednak tym razem trudno mówić o silnym trendzie. Jest to o tyle rozczarowujące, że WIG20 nie zdołał nawet dotrzeć do sierpniowego szczytu (3191 pkt). W tej sytuacji wszystko wskazuje na to, że w dłuższej perspektywie utrzyma się trend boczny. Jest całkiem realne, że indeks powróci w okolicę 2900 pkt, czyli ku dolnej granicy dwumiesięcznej konsolidacji. Na tym poziomie pojawiłoby się ryzyko powstania głowy z ramionami. Pierwsze ramię to szczyt z 12 lipca (3066 pkt), głowa to lipcowy szczyt, zaś drugie ramię być może zostało właśnie ukształtowane. Linia szyi przebiega obecnie na wysokości 2900 pkt. Jej przebicie groziłoby stopniowym spadkiem WIG20 nawet do 2700 pkt. To oczywiście na razie
(do czasu przebicia linii szyi) scenariusz hipotetyczny, ale warto o nim pamiętać. W najbliższych dniach bardzo istotna wydaje się za to obserwacja zachowania MIDWIG-u, gdyż być może sygnał na jego wykresie pomoże określić też prawdopodobny kierunek
WIG20. Otóż indeks średniaków jest już bardzo blisko majowego szczytu (3001 pkt). Wczoraj wzrósł nawet, mimo słabej kondycji
WIG20 i do oporu brakuje mu zaledwie 0,5 proc. Zwyżce towarzyszy spora aktywność inwestorów - wczoraj średnie obroty z pięciu sesji podskoczyły do poziomu najwyższego od końca maja. Jeżeli uda się pokonać majowy szczyt, to realizacja pesymistycznego
scenariusza w przypadku WIG20 stanie się mało prawdopodobna. W przeciwnym przypadku