Chociaż Polska poprawiła swoją pozycję w rankingu wolności gospodarczej, to eksperci Centrum im. Adama Smitha ostrzegają, że nasza pozycja może się pogarszać w najbliższych latach. Zajmujemy teraz 53. lokatę wśród 130 krajów sklasyfikowanych przez Economic Freedom Network - grupę niezależnych instytutów badawczych. Dostaliśmy 6,7 punktu na 10 możliwych. W zeszłorocznym badaniu mieliśmy 6,2 pkt., co uplasowało nas na 73 lokacie. Przedstawiony wczoraj Raport Wolności Gospodarczej Świata 2006 powstał na podstawie informacji dostępnych do końca 2004 r.
- Polska, dotychczas będąca liderem zmian w grupie krajów transformacji, zaczyna zmieniać się w marudera - stwierdza Ireneusz Jabłoński z Centrum im. Adama Smitha. Jego zdaniem, jest to wynik coraz większej biurokracji. Jako przykład Jabłoński podaje rosnącą liczbę urzędników, aktów prawnych i instytucji kontrolujących działalność przedsiębiorstw. - Przeregulowanie gospodarki negatywnie przekłada się, między innymi, na dobrobyt, zatrudnienie i jakość życia - dodaje Andrzej Kondratowicz, inny ekspert CAS. Jego zdaniem, oznacza to, że im większa swoboda działalności przedsiębiorstw, tym lepiej rozwija się rynek.
Indeks wolności gospodarczej uwzględnia 38 różnych czynników, podzielonych na pięć kategorii. Dotyczą one rządu, ustroju prawnego, polityki pieniężnej, swobody wymiany międzynarodowej i regulacji działalności firm, rynku pracy i rynku kapitałowego.
Na liście krajów o największej wolności gospodarczej prowadzą Hongkong, Singapur, Szwajcaria, Nowa Zelandia, USA i Wielka Brytania. Polska zajmuje swoje 53. miejsce ex aequo z Armenią, RPA i Indiami. Naszą ocenę podwyższa głównie polityka pieniężna - stabilna i niska inflacja oraz wolny dostęp do zagranicznych walut. Mamy natomiast zaległości pod względem podatków i skomplikowanego prawa. Źle oceniono również wysokie transfery socjalne dla bezrobotnych i nieelastyczny rynek pracy.
Polska na tle regionu