GPW ugięła się na początku tygodnia pod naporem podaży surowców na rynkach światowych. Spadki cen ropy i miedzi doprowadziły do przeceny PKN, Lotosu i KGHM, co popsuło nastroje na całym rynku. WIG20 rozpoczął tydzień z lukę bessy, następnie miała miejsce krótka konsolidacja i szybki spadek poniżej 2950 pkt, by w końcówce sesji indeks zbliżył się do piątkowego zamknięcia i ostatecznie zakończył sesję około 1 proc. poniżej tego poziomu. Na pewno nie była to sesja przełomowa (wciąż zbyt niskie obroty), ale ze względu na wagę spółek surowcowych w WIG20 można śmiało stwierdzić, że ceny miedzi i ropy mogę w końcówce roku jeszcze nie raz dać się we znaki inwestorom na polskim parkiecie.
I bynajmniej nie chodzi o krótkoterminowe wahania cen. Oczekiwania co do utrzymania maksymalnego pułapu produkcji ropy przez OPEC oraz odsunięcie w czasie potencjalnych sankcji wobec Iranu to zdarzenia, które maję jedno lub dwudniowy wpływ na rynek. Indeks surowcowy CRB zachowuje się jednak ostatnio coraz gorzej i daje techniczne ostrzeżenie przed możliwością zmiany koniunktury w dłuższym terminie. Przełamanie na ostatnich sesjach linii trendu wzrostowego, rozpoczętego niemal dokładnie 5 lat temu to sygnał, który trudno zignorować. To potwierdza wczorajszy komunikat KGHM - Deutsche Bank Trust Company Americas (bank depozytariusz w programie kwitów depozytowych) zszedł poniżej progu 5 proc. na WZA. Być może zbieżność czasowa tych wydarzeń to przypadek, można jednak stwierdzić, że nastroje na rynkach surowcowych systematycznie się pogarszają.
Ostatnie kilka sesji zanegowało obiecujące wybicie indeksu sprzed tygodnia i każe rozpatrywać obecną sytuację na rynku w kategoriach trendu bocznego. Inwestorzy z niecierpliwością czekają na kierunek wybicia, mając nadzieję, że tradycyjnie jesiennym kierunkiem przewodnim będzie północ. Oby tych oczekiwań nie pokrzyżował w tym roku rynek surowców.