W poniedziałek o kondycji amerykańskich rynków akcji decydowały nie tylko taniejące surowce, ale także firmy technologiczne.
W Nowym Jorku, po piątkowym wzroście i ujemnym bilansie tygodnia kontrakty terminowe na indeks "pięćsetki" Standard&Poor?s zapowiadały spadek rynku i tak też się stało na otwarciu tamtejszych sesji. Wśród taniejących walorów wyróżniał się nie tylko gigant naftowy Exxon Mobil. Towarzyszył mu Dell, największy na świecie producent komputerów osobistych, który z powodu śledztwa później dostarczy Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) raport finansowy za drugi kwartał. Taniały też akcje Hewlett-Packarda, największego konkurenta Della, gdyż departament sprawiedliwości sprawdza, jak spółka walczyła z przeciekami informacji. W Europie kłopoty ma Intel, bo podobno namawiał największego komputerowego detalistę, by nie sprzedawał sprzętu z chipami Advanced Micro Devices.
W Europie, w ślad za taniejącą ropą, miedzią oraz złotem, spadały kursy akcji spółek górniczych i koncernów naftowych. Traciły indeksy aż siedemnastu (spośród osiemnastu) giełd Europy Zachodniej. Wprawdzie zgromadzeni w Bazylei szefowie głównych banków centralnych wierzą w silny wzrost gospodarki światowej, ale inwestorzy giełdowi obawiają się skutków spowolnienia tempa rozwoju oraz nadpodaży na rynku surowców. Niektórzy analitycy zalecają graczom pozbywanie się akcji firm tej branży. M.in. z tego powodu aż 5,1 proc. straciły akcje BHP Billiton, największej firmy górniczej. Włoski koncern Pirelli, główny udziałowiec Telecom Italia, drożał, gdyż spółka telekomunikacyjna zapowiedziała reorganizację pionu stacjonarnego i koncentrację na internecie. Mówiono też o możliwości sprzedaży segmentu telefonii komórkowej. Francuskiej firmie Michelin, światowemu liderowi branży oponiarskiej, pomogła lepsza rekomendacja.
Tokijski indeks Nikkei 225 stracił wczoraj 1,8 proc., nieco więcej niż regionalny indeks Morgana Stanleya (-1,7 proc.).