Banki ulegają korekcie po ostatnich zwyżkach, natomiast spółki surowcowe cierpią z powodu słabej koniunktury na rynkach metali. Wśród najchętniej handlowanych znalazły się więc zniżkujące trzy największe polskie banki - PKO BP, Pekao SA i Bank BPH SA, jak również PKN Orlen SA i KGHM Polska Miedź SA. "Inwestorzy nie są pewni, czy odbicie na rynkach surowców będzie kontynuowane, a to spółki surowcowe ostatnio wyznaczają nastroje na giełdzie" - powiedział makler w DM BZ WBK, Artur Zaręba.
Spadkom nie oparła się też Telekomunikacja Polska SA (TPSA), ponieważ szefowa Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE) powiedziała, że jej urząd rozważa ukaranie firmy karą powyżej 100 milionów złotych za opóźnienie we wprowadzeniu hurtowej sprzedaży abonamentu. Rynek spodziewał się mniejszej kary.
Obserwatorzy zwracają też uwagę na to, iż indeksy warszawskie wypadają wyraźnie gorzej w porównaniu do innych giełd regionu. "Pojawiło się ostatnio kupno ze strony inwestorów zagranicznych i nadal mamy dość spore napływy do TFI, ale z drugiej strony trwa podaż ze strony OFE" - powiedział zarządzający w PZU Asset Management, Piotr Zarębski.
"Ponadto uwaga jest teraz znów skupiona na wycenach. Wysokie waluacje w Warszawie powodują, że nie podążamy w ostatnich dniach śladem rosnących giełd węgierskiej i czeskiej. W dalszej perspektywie prawdopodobnie też będziemy wypadać gorzej na tle regionu" - dodał.
Przy niezdecydowanych nastrojach na rynku akcji od zakończenia publikacji wyników kwartalnych w połowie sierpnia, warszawska giełda znalazła się we władaniu arbitrażystów, szukających zarobku na różnicu między wyceną kontraktów terminowych na indeksy, a samymi indeksami. W piątek kontrakty wrześniowe wygasają, co może wywołać zamieszanie. "Jutrzejsze notowania są dużą niewiadomą. Spodziewam się, że inwestorzy spoglądający na rynek bardziej przez pryzmat fundamentów usuną się na bok i oddadzą pole arbitrażystom" - powiedział Zaręba z DM BZ WBK.