Dziś na pierwszym posiedzeniu ukonstytuuje się nowa rada nadzorcza Stalexportu, wyłoniona 8 września. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, właściciel 11,4 proc. akcji przedsiębiorstwa, wciąż chce odwołania zarządu Stalexportu. Deklaruje, że wniosek w tej sprawie zgłosi na kolejnym posiedzeniu rady.

Według Oskara Kowalewskiego, wiceprezesa Funduszu, pozyskanie inwestora strategicznego zostało przeprowadzone z naruszeniem interesu akcjonariuszy. - Zarząd dokonał wyboru inwestora samodzielnie, nie pytał o opinię rady nadzorczej, a o podpisaniu umowy poinformował po fakcie - wylicza O. Kowalewski.

Pod koniec czerwca jako inwestora wybrano włoską spółkę Autostrade. Objęła 21,7 proc. akcji Stalexportu. - Nie wiadomo, na jakiej podstawie zarząd wybrał włoską firmę. Wypadałoby przedstawić radzie nadzorczej wszystkie oferty i wybrać najkorzystniejszą - mówi O. Kowalewski. Włosi objęli pierwszą transzę akcji, płacąc za każdą po 2 zł, tyle ile wynosi wartość nominalna. Zarząd Stalexportu skorzystał z upoważnienia do podniesienia kapitału w ramach kapitału docelowego. Dla Funduszu nie jest jasne, dlaczego także w drugiej transzy - będzie to zupełnie nowa emisja - Włosi zapłacą za akcję cenę równą nominałowi. Emisja planowana jest na przyszły rok. Autostrade zwiększy zaangażowanie do 50 proc. plus 1 walor i przejmie kontrolę nad spółką. - Jakie są podstawy takiej decyzji? Nie przedstawiono uzasadnienia ekonomicznego.

Fundusz chce, żeby umowie z Autostrade przyjrzał się biegły rewident. Decyzję w tej sprawie podejmie NWZA 20 października. Zdaniem Mieczysława Skołożyńskiego, wiceprezesa Stalexportu, walne zgromadzenie przychyli się do powołania biegłego. - Zarząd postępował zgodnie z prawem i kompetencjami oraz interesem wierzycieli i akcjonariuszy - komentuje M. Skołożyński. Według niego, rada nadzorcza była na bieżąco informowana o negocjacjach z Włochami. Przypomina, że zaakceptowała też cenę 2 zł (na giełdzie płacono wtedy ok. 1,6 zł, wczoraj 3,3 zł). Sprzedaż akcji w dwóch transzach umożliwiła szybkie wpompowanie do Stalexportu pieniędzy (nie trzeba było czekać na sporządzenie prospektu). Nie było jednak możliwości podniesienia ceny w przyszłorocznej transzy - Włosi nie podpisaliby umowy.