Komisarz Unii Europejskiej ds. rynku wewnętrznego i usług Charlie McCreevy spotkał się wczoraj w Warszawie z ministrem finansów Stanisławem Kluzą i wiceszefem NBP Jerzym Pruskim. Wszyscy oczekiwali zatem, że komisarz oceni powołanie Komisji Nadzoru Finansowego oraz skomentuje spięcia na linii bank centralny - rząd oraz Sejm (zwłaszcza przy pracach bankowej komisji śledczej). Komisarz ostrożnie odnosił się jednak do obecnych wydarzeń w naszym kraju. - Każde państwo członkowskie ma prawo powoływać komisje śledcze - powiedział. - Jeżeli Komisja Europejska zauważy przypadki ingerencji politycznej w system nadzoru nad polskimi instytucjami finansowymi, będzie odpowiednio reagowała - dodał jednak. C. McCreevy podkreślił też, że Polsce potrzebne są mocne banki, także zagraniczne. Nie chciał odpowiedzieć, czy Bruksela pozytywnie ocenia integrację nadzoru. - Poczekajmy, aż będą znane wszystkie szczegóły, jak ma on działać - stwierdził. Martin Merlin, członek gabinetu komisarza, podkreślił, że jeszcze nie wiadomo, czy Komisja zajmie stanowisko w tej sprawie.
Komisarz nie powiedział, jaki będzie rezultat postępowania wszczętego przeciwko polskiemu rządowi za blokowanie fuzji banków UniCredit i HVB na naszym rynku (w jej wyniku połączyć się miały BPH i Pekao). - Mimo że UniCredit doszło z rządem w Warszawie do kompromisu, to sprawy tej ani ja, ani komisarz Neelie Kroes (unijny komisarz ds. konkurencji - red.) nie zamknęliśmy - przypomniał. - Mam nadzieję, że decyzji o naruszeniu prawa unijnego nie będzie - dodał.