Reklama

Niewykorzystana szansa

Wpływy ze sprzedaży surowców nie powinny być przeznaczane na bieżącą konsumpcję

Publikacja: 15.09.2006 09:44

Informacje dotyczące sytuacji na rynkach surowcowych bardzo rzadko pojawiają się na pierwszych stronach gazet. Jedynym wyjątkiem są ceny ropy naftowej, których wahania są stosunkowo szybko i dotkliwie odczuwane przez większość kierowców. Mimo to zmiany na rynkach surowców, nie będących źródłem energii (w tym na przykład metali), mogą być równie istotne dla kondycji wielu gospodarek, jak zmiany cen ropy. Tym bardziej że ten rodzaj surowców ma dwukrotnie większy udział w wymianie handlowej na świecie niż paliwa, a skala wzrostu cen surowców metalicznych w ostatnich czterech latach znacznie przekroczyła 150 proc.

Nic więc dziwnego, że Międzynarodowy Fundusz Walutowy, publikując swój półroczny raport dotyczący perspektyw wzrostu gospodarki światowej, poświęcił rynkowi surowców cały rozdział. Według funduszu, wzrost cen metali w ostatnich latach najprawdopodobniej nie ma charakteru trwałego i w perspektywie kilku lat powinien zostać przynajmniej częściowo odwrócony. Przyczyni się do tego zwiększenie się podaży metali, przekraczające tempo zwyżki popytu na ten rodzaj surowców. Dla wielu gospodarek wschodzących zmiany te będą miały dwojakie skutki.

Niższe ceny metali lub surowców przyczynią się do spadku kosztów wytwarzania, a tym samym pośrednio również do zmniejszenia presji na wzrost cen wielu dóbr konsumpcyjnych - od żyletek po karoserie samochodów sportowych. Jednak poważniejsze konsekwencje może mieć również to, że kondycja wielu gospodarek rozwijających się jest często uzależniona od koniunktury na rynkach surowcowych. Spadek cen mógłby pociągnąć za sobą zmniejszenie wpływów z eksportu, a w rezultacie spowodować znaczne pogorszenie salda wymiany handlowej w tych krajach.

Ryzyko odwrócenia dotychczasowych tendencji wzrostowych na rynku metali powoduje, że zarówno na poziomie całego kraju, jak i poszczególnych firm wpływy ze sprzedaży surowców nie powinny być przeznaczane na bieżącą konsumpcję. Nawet jeżeli szanse na oszczędzanie tak znacznych wpływów są niewielkie, uzyskane środki powinny zostać przeznaczone na inwestycje, które umożliwiłyby szybki rozwój w okresie dekoniunktury na rynkach surowcowych. O ile w przypadku poszczególnych firm sprowadzałoby się to, między innymi, do inwestycji w nowoczesne technologie, o tyle w skali całego kraju powinno to oznaczać zwiększenie nakładów na edukację lub budowę infrastruktury. Prawdopodobnie najgorszym rozwiązaniem byłoby przeznaczenie dodatkowych wpływów na wynagrodzenia, gdyż nawet w okresie dekoniunktury zmniejszenie płac jest bardzo trudne.

Oczywiście konkluzje przedstawione w raporcie MFW nie są w tym przypadku rewolucyjne. Nie można im jednak odmówić racji, także w odniesieniu do sytuacji w Polsce. Co prawda, nasza gospodarka nie jest tak bardzo uzależniona od trendów na rynkach surowców, jak na przykład Ukrainy lub niektórych krajów Ameryki Łacińskiej. Mimo to większość uwag - w szczególności dotyczących przeznaczania wysokich zysków na podwyżki wynagrodzeń - idealnie pasuje również do polskich realiów. W końcu niezależnie od położenia geograficznego dobra koniunktura to szansa, której szkoda byłoby nie wykorzystać.

Reklama
Reklama

starszy ekonomista, Citibank Handlowy

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama