Po tym jak w połowie sierpnia zakończył się sezon wyników kwartalnych, do gry weszli arbitrażyści, szukający zysku na różnicy między poziomem indeksów giełdowych a kontraktów terminowych. Dziś kontrakty wygasają, więc rynek czekał na ostatnią godzinę handlu, kiedy to ustalany jest kurs rozliczeniowy indeksu, w oparciu o który rozliczane są kontrakty. Fakt, że skala zniżek została w tym czasie ograniczona, świadczy zdaniem maklerów za sile rynku i możliwym lekkim odbiciu na początku przyszłego tygodnia, ale dalsza perspektywa pozostaje ich zdaniem raczej mało optymistyczna.
"W dłuższej perspektywie powinna przeważyć tendencja spadkowa, bo wyceny są wysokie, a wszystko co dobre jest już w cenach. Widać to po KGHM - wszyscy wiedzą o perspektywach dla zysku spółki i dywidendy, ale nie ma chętnych do kupowania" - powiedział dyrektor departamentu sprzedaży instytucjonalnej w DI BRE Banku, Piotr Dudziński. "W przypadku KGHM widać sprzedaż ze strony inwestorów zagranicznych, którzy widząc to, co się dzieje na surowcach wykorzystują wysoką wycenę spółki do sprzedaży" - dodał. Spadki ograniczyły największe banki, które w ciągu sesji zamieniły spadki na zwyżki. Banki są tradycyjnymi beneficjentami wzrostu gospodarczego. Ponadto, przedstawiciele banku centralnego, pomimo przyspieszenia inflacji nie sugerują szybszego rozpoczęcia podwyższania stóp procentowych, co z kolei służy koniunkturze.
Rósł też kurs Biotonu SA, który zarejestrował formy gotowe insuliny na dużym rynku rosyjskim, jak i Boryszewa SA, którego po dzisiejszej sesji w indeksie WIG20 zastąpił Polimex-Mostostal SA. Traciła zaś Telekomunikacja Polska SA (TPSA), która może bardziej niż sądzono ucierpieć z powodu opóźnień we wprowadzaniu zmian regulacyjnych. Nastrojom nie sprzyja też nastawienie inwestorów zagranicznych. Jak podał Dom Maklerski BZ WBK, zakończony 13 września tydzień był trzecim z rzędu tygodniem odpływów z funduszy inwestujących na rynkach wschodzących - tym razem największych od połowy lipca. "Na rynkach panuje niepewność co do przyszłości, a w takiej sytuacji pojawia się awersja do rynków postrzeganych jako relatywnie bardziej ryzykowne. Ponadto, inwestorzy giełdowi przyjmują wówczas postawę obronną" - powiedział strateg giełdowy w HSBC Securities w Londynie, John Lomax.
((Autor: Adrian Krajewski; Redagował: Tomasz Krzyżanowski;
[email protected]; Reuters Serwis Polski, tel. 22 6539700, RM: