Pol-Aqua w lipcu miała zadebiutować na giełdzie, jednak w przeddzień oferty publicznej zrezygnowała. Znalazła inwestora branżowego - Prokom Investments. Zapowiadała jednak, że trafi na giełdę w przyszłym roku. Czy te plany są aktualne?
Jak najbardziej. W okresie, w którym mieliśmy wejść na giełdę, na GPW trwała korekta. Przyznaję, trochę się jej wystraszyliśmy, gdyż nie wiedzieliśmy, czy to tylko chwilowe załamanie, czy początek bessy. Wówczas pojawiła się propozycja od Prokomu Investments, z którym współpracujemy już od dwóch lat przy budowie Miasteczka Wilanów. Zaproponowali nam bardzo dobre warunki, nie tylko jeśli chodzi o wsparcie finansowe, ale i dalszą współpracę.
Uzgodniliśmy, że Prokom Investments obejmie pierwszą emisję akcji Pol-Aquy za 90 mln zł, a dopiero kolejne akcje sprzedamy na giełdzie. PI jest zainteresowany tym, aby po wejściu spółki na GPW zachować 20-proc. udział.
Przypomnijmy, jak wygląda struktura akcjonariatu Pol-Aquy?
Dotychczas miałem 94,7 proc. akcji. Pozostałe były w rękach kilkunastu drobnych akcjonariuszy. W piątek podpisaliśmy ostateczną umowę z Prokomem Investments. Po objęciu 4,5 mln akcji przez PI (4 mln to papiery nowej emisji, a 503 tys. sprzedają inwestorowi dotychczasowi akcjonariusze - red.) mój udział spada do ok. 71 proc., a PI ma blisko 23 proc.