W sobotę wieczorem premier Jarosław Kaczyński spotka się z byłą wicepremier i minister finansów Zytą Gilowską, aby omówić warunki jej powrotu do rządu. Po rozmowie ma wydać oświadczenie. J. Kaczyński sugerował we wtorek, że Z. Gilowska wraca. Na oficjalną nominację nie będzie wiele czasu. Odbyć się może albo w niedzielę, po powrocie prezydenta L. Kaczyńskiego ze szczytu Grupy Wyszehradzkiej w Pradze, a przed wylotem prezydenta do USA; albo dopiero po jego powrocie z Ameryki w środę.
Tyle tylko, że come back Z. Gilowskiej nie jest wcale oczywisty. Z informacji "Parkietu" wynika, że była wicepremier potrzebować będzie jeszcze czasu na decyzję po tym, jak usłyszy odpowiedź od premiera, czy planowane przez nią wcześniej reformy są wciąż możliwe. Trudno będzie teraz bowiem zmienić projekt budżetu. - Jest 90 proc. szans, że wróci - usłyszeć można w rządzie. Gdyby tak się stało, obecny szef resortu finansów Stanisław Kluza wróci na stanowisko wiceministra albo zostanie przewodniczącym Komisji Nadzoru Finansowego.
- Powrót Z. Gilowskiej został już zdyskontowany w notowaniach polskich aktywów finansowych, więc jej sobotnia decyzja będzie miała nieznaczny pozytywny wpływ na rynek. Gdyby jednak była wicepremier nie zdecydowała się na objęcie stanowiska, spowodowałoby to przecenę obligacji i złotego - oceniają ekonomiści PKO BP. Niektórzy analitycy nie wierzą jednak w taką reakcję inwestorów. - Rynek zaakceptował ministra Kluzę jako ministra finansów. Dobrze przyjął odejście od reform byłej wicepremier, które były kosztowne dla budżetu i wywoływały niepewność. Teraz mamy projekt budżetu napięty, ale realny. Wiele zależy, jakim komentarzem Z. Gilowska okrasi ogłoszenie decyzji. Pamiętajmy jednak, że "akcja" dzieje się w weekend, a zatem premier i minister finansów będą mieć dużo czasu na uspokojenie rynku - mówi Jacek Wiśniewski, główny ekonomista Raiffeisen Banku.