Resort pracy ma własny pomysł na zmniejszenie "klina podatkowego" (sumy obciążeń nakładanych na wynagrodzenia). - Nasza propozycja idzie w kierunku zwiększenia ulgi dla osób o najniższych płacach. Najprościej można to ująć słowami - im mniej, tym więcej - zapowiada minister Anna Kalata. Z jej słów wynika, że Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej jest albo za zróżnicowaniem kwoty wolnej od podatku (obecnie wszystkim przysługuje jedna kwota - 2789,89 zł rocznie), albo za innym ukształtowaniem stawek i progów podatkowych. Możliwe także, że resort pracy myśli o innych zasadach naliczania składek ZUS

Polska ma jeden z wyższych "klinów podatkowych" w Europie. Podczas gdy średni klin podatkowy w Unii Europejskiej w przypadku mało zarabiających szacowany jest na 36,4 proc., u nas wynosi 42,4 proc. (dane Eurostatu). To efekt niskiej kwoty wolnej w PIT oraz wysokich składek na ubezpieczenia społeczne. W wielu zachodnich krajach osoby o niskich dochodach liczyć mogą na liczne zwolnienia podatkowe.

Odważny pomysł zmniejszania "klinu" przedstawiła na razie była minister finansów Zyta Gilowska. Polegał na zmniejszeniu składek ZUS o 4,65 pkt proc. (kosztować miało to budżet 10,3 mld zł). Ministerstwo Finansów szacowało, że dzięki temu "klin" będzie mniejszy o 4,1 pkt proc. Koncepcję tę skrytykował właśnie resort pracy. Zarzucił MF, że faktycznym celem redukcji składek jest zwiększenie płac w sferze budżetowej. Wytknął, że mało zarabiający na reformie niewiele skorzystają. Ostatecznie rząd wycofał się z reformy. Ale nie na zawsze. - Możliwy jest powrót wspólnie z Ministerstwem Finansów do rozmów o zmniejszanie klina podatkowego już w 2007 r. - uważa A. Kalata.

Szefowa resortu poinformowała również, że według szacunków MPiPS, w celach zarobkowych za granicę wyjechało od akcesji 660 tys. Polaków. Niektórzy ekonomiści szacowali dotąd, że skala emigracji jest znacznie wyższa i przekracza milion osób.

ISB