Piątkowa sesja miała umiarkowanie optymistyczny przebieg. Na dziennym wykresie WIG20 powstała świeczka z małym białym korpusem, krótkim knotem u góry i znacznie dłuższym na dole, przypominająca pozytywną formację młota. W miarę optymistyczne jest też to, że mimo powstania negatywnej formacji objęcia bessy składającej się z małej białej świecy z środy zakrytej przez czwartkowy długi czarny korpus, na rynku nie było widać przewagi podaży. W związku z tym w najbliższej przyszłości spodziewam się odbicia i ataku na strefę oporu wyznaczoną przez czwartkowy czarny korpus oraz znajdującą się powyżej linię trendu spadkowego przechodzącą przez szczyty z maja i końca lipca. Najlepiej byłoby, gdyby indeks odbił się od niej trzeci raz, potwierdzając jej wiarygodność, a dopiero potem ją przełamał. Przełamanie linii trendu spadkowego "z marszu" paradoksalnie nie miałoby tak pozytywnych konsekwencji, ponieważ linia przechodząca przez tylko dwa szczyty nie jest zbyt wiarygodna.
Mimo w miarę optymistycznego przebiegu piątkowej sesji, w dłuższym horyzoncie czasowym wiele argumentów przemawia za spadkami. Po pierwsze, negatywna formacja objęcia bessy z środy i czwartku powstała zanim WIG20 zdołał dotrzeć do linii trendu spadkowego. Jest to objaw słabości. Jeszcze ważniejsza jest kształtująca się od lipca negatywna formacja głowy z ramionami. Szczyt z połowy lipca jest jej lewym ramieniem, szczyt z 31 lipca to głowa, a szczyt z 5 września może okazać się prawym ramieniem. Linia szyi biegnie przez dołki z 17 lipca i 28 sierpnia i znajduje się na poziomie 2867 pkt. Na razie linia ta jest ważnym wsparciem, jednak jej przełamanie oznaczałoby dopełnienie formacji RGR i zapowiadałoby spadek porównywalny z jej wysokością, czyli do około 2550 pkt. W okolicach tego poziomu znajduje się dołek z połowy czerwca oraz długoterminowa linia trendu wzrostowego, biegnąca przez dołki z 30 kwietnia 2003 r. i 17 maja 2005 r. W związku z tym zakończenie trwającego od maja okresu wahań i niepewności właśnie w tym miejscu wydaje się całkiem prawdopodobne.