Węgry już teraz mają najwyższe stopy procentowe w Unii Europejskiej, a prawdopodobnie wzrosną one jeszcze bardziej, bo inaczej nie da się spełnić założeń inflacyjnych.
- Nasz cel przewiduje sprowadzenie inflacji na koniec 2008 r. do poziomu 3 proc., ale wydaje się, że będzie go bardzo trudno osiągnąć - powiedział agencji Bloomberga Zsigmod Jarai, szef węgierskiego banku centralnego. - Moim zdaniem, konieczne jest zacieśnienie polityki monetarnej - dodał.
Główna stopa procentowa w węgierskiej gospodarce wynosi teraz 7,25 proc., podczas gdy jeszcze w czerwcu było to 6 proc. Po raz ostatni wzrosła na sierpniowym posiedzeniu - o 50 pkt bazowych. Najbliższe odbędzie się 25 września.
Bank centralny przewiduje, że w 2008 r. węgierska inflacja spadnie do 4,2 proc., ze spodziewanych w przyszłym roku 7 proc. Obok większych kosztów surowców, na Węgrzech wzrost cen napędzany jest też przez podwyżkę podatków oraz cen regulowanych. Rząd Ferenca Gyurcsanya podwyższył stawki opłat za energię elektryczną, gaz i leki, żeby zdobyć pieniądze na redukcję ogromnego deficytu budżetowego, który w tym roku przekroczy 10 proc. produktu krajowego (to poziom najwyższy w UE).
- Deficyt w przyszłym roku powinien być znacznie mniejszy, rzędu 6-7 proc. To spore osiągnięcie - stwierdził Jarai. Obawia się jednak, że wyższe podatki spowolnią tempo wzrostu gospodarczego i osłabią konkurencyjność Węgier. W II kwartale gospodarka na-szych bratanków wzrosła o 3,6 proc.