Jeśli dwa tygodnie temu rynek był na tyle silny, by z całą stanowczością uporać się z barierą na poziomie 3000 pkt, a po czasie okazuje się, że nadal tkwimy w jego okolicy, to chyba w końcu przyszła pora na spadki.
Prosty test, jakim miała być linia trendu spadkowego łącząca wierzchołki z maja i lipca, okazał się nader trudny. Tak trudny, że indeks nawet nie zbliżył się od tego oporu i już na sesji 6 września zaczął spadać. Wsparcie, o którym wówczas napisałem, czyli średnie kroczące, oczywiście zadziałało, ale to było raczej łatwe do przewidzenia. W tej chwili nie ma nawet znaczenia, że ich układ stał się ponownie charakterystyczny dla hossy, bo najwolniejsza z nich spada i ogólnie można przyjąć, że poruszają się one w trendzie bocznym (zaznaczę, że na wykresie tygodniowym, po tym jak SK z 15 tygodni wyhamowała spadki, wszystkie średnie utrzymują trend wzrostowy). Z drugiej strony, pozostawanie WIG20 w okolicy psychologicznej bariery 3000 pkt w czasie statystycznie jednego z gorszych miesięcy w roku można postrzegać jako objaw wspomnianej siły rynku. To może z kolei oddziaływanie bliskości października, który w kilku latach ubiegłych zapoczątkował trend wzrostowy lub kończył spadkową korektę (w latach 1998-2002 oraz w 2005 roku). To, co zasadniczo odróżnia stan rynku z 5-19 września, to przede wszystkim wycena KGHM, różniąca się o ponad 16 zł na minus. Wielomiesięczny lider wzrostów porusza się w wyraźnym prostokącie i obecnie testuje jego dolne ograniczenie. W sukurs nie przyjdzie mu na pewno PKN, choć wydaje się, że będzie walczył o zbudowanie formacji podwójnego dna. Może na tym fakcie można by oprzeć jakieś optymistyczne wskazania. Funkcję lidera zdaje się przejmować TP, aczkolwiek skala jej wzrostu jest na razie bardzo skromna. Ewentualnie przełamanie SK-15 powinno spowodować jej spadek do 19 zł 15 gr. Specjalnych argumentów technicznych za zniżką również nie zauważam. Tym razem o spadkach mogą zadecydować czynniki pozarynkowe, które dokładnie opisał "Parkiet" w ostatnim weekendowym wydaniu.