Największe straty wśród indeksów giełdowych na świecie poniósł wczoraj budapeszteński BUX. Drugi dzień tracił forint. Na Węgrzech trwają kryzys polityczny i zamieszki uliczne, wywołane przez przeciek do mediów taśm z nagraniem wypowiedzi premiera Ferenca Gyurcsanya. Szef rządu przyznaje się przed partyjnymi kolegami, że kłamał na temat kondycji gospodarczej kraju, żeby zapewnić sobie sukces wyborczy.

BUX stracił 2,2 proc., ciągnąc w dół także inne regionalne wskaźniki. WIG20 zanotował spadek o 1,6 proc. Tym razem przecenie oparł się złoty. Euro kosztowało wczoraj 3,95 zł, o 1 grosz mniej niż we wtorek.

Zniżki na regionalnych rynkach kontrastowały ze sporym wzrostem indeksów giełd zachodnich, gdzie oczekiwano, że amerykański Fed pozostawi stopy procentowe na dotychczasowym poziomie. Na giełdach Budapesztu i Warszawy inwestorzy pozbywali się akcji głównie spółek surowcowych (MOL stracił 4 proc., Lotos prawie 2 proc., a KGHM 5,5 proc.), reagując na przecenę ropy naftowej (do 61 USD za baryłkę) i miedzi. Na decyzje inwestorów z rynków wschodzących, do których zalicza się nasz region, mogła mieć też wpływ informacja o przewrocie politycznym w Tajlandii.

Czy wyprzedaż regionalnych akcji ma przejściowy charakter, czy wydarzenia na Węgrzech wpłyną na ich gorszą ocenę także w dłuższej perspektywie?