Giełdy naszego regionu nie mają w ostatnich tygodniach dobrej passy. Do tej pory największym ciężarkiem ciągnącym rynki wschodzące na południe była korekta silnej hossy na rynku surowców. We wrześniu do niedźwiedzich argumentów dołączyła polityka. Inwestorzy przez ostatnie lata wprawdzie przyzwyczaili się do niestabilnej sytuacji w tej części Europy, ale jeśli polityczne piekiełko jednocześnie pojawia się w kilku krajach jednocześnie, to trudno zagranicznym inwestorom zachować spokój, a rodzimym graczom trudno nie ulegać obawom o ucieczkę zachodniego kapitału. Najpierw był rynek węgierski, który na ostatnie wydarzenia zareagował w tym tygodniu gwałtownym spadkiem
i wybiciem dołem poza rysowaną od lipca formację klina zwyżkującego. Teraz coraz goręcej zrobiło się w polskiej polityce, gdzie najpierw straszono rozwaleniem budżetu, a teraz politycy rozwalili koalicję. W kolejce czekają Czesi (głosowanie nad wotum zaufania dla rządu 4 X), gdzie społeczeństwo domaga się przedterminowych wyborów
i zakończenia patowej sytuacji równego podziału głosów w parlamencie. Czy polityka naprawdę tak negatywnie wpływa na rynek akcji? Daleki jestem od straszenia kogokolwiek i bliżej mi do optymistycznej interpretacji wyrzucenia Leppera z rządu (wydatki w budżecie nie będą zwiększane, nawet jeśli nie będzie większości w Sejmie), ale na rynkach finansowych nie zawsze liczą się fundamenty (budżet), ale też nastrój inwestorów. A dla inwestorów nie ma nic gorszego niż niepewność, więc o przecenę bardzo łatwo. Ta niepewność co do sytuacji politycznej rozlała się wczoraj po większości rynków wschodzących, przy czym paradoksalnie GPW była najsilniejszym parkietem. Węgierski BUX spadał 1,8 proc., turecki ISE 4 proc., czeski PX 2,5 proc. a w tym czasie WIG20 zamykał poranną lukę bessy (kontrakty maks. zrobiły na czwartkowym zamknięciu),
a MIDWIG nawet rósł 1,3 proc.
To pokazuje, że dla rodzimych graczy takie polityczne bagienko to nic nadzwyczajnego, ale zagraniczni inwestorzy tak szybko tego nie zaakceptują. To na przyszły tydzień największe zagrożenie dla WIG20, który znajduje się przy dolnym ograniczeniu konsolidacji i testuje linię szyi formacji głowy z ramionami. Ja nie oczekuję jeszcze wybicia dołem, choć może moja polityczna wyobraźnia nie docenia destrukcyjnej siły polityków.