Reklama

Banki już pożyczyły więcej niż w 2005 r.

Kredytów hipotecznych przybywa w oszałamiającym tempie. Dynamika wzrostu sprzedaży zdublowała już tegoroczne prognozy ekspertów. To zasługa nie tylko sprzyjających warunków, lecz także wciąż udoskonalanych bankowych ofert

Publikacja: 25.09.2006 10:09

Sprzedaż kredytów hipotecznych od stycznia do sierpnia okazała się o niemal 70 proc. wyższa niż w analogicznym okresie minionego roku. Jak wynika z zebranych przez nas danych, 15 największych banków w ciągu pierwszych 8 miesięcy roku pożyczyło na mieszkania prawie 25,6 mld zł, podczas gdy w tym samym czasie przed rokiem 15 mld zł. Oznacza to, że w sierpniu został już przekroczony całoroczny wynik z 2005 r. - 24,3 mld zł (według Związku Banków Polskich) przy 59-proc. dynamice wobec 2004 r. Według danych ZBP z lipca br., było to 21 mld zł.

Millennium wyprzedził

Bank BPH

Sierpniowe wyniki przyniosły też przetasowania na podium. Wyłączenie z oferty kredytów walutowych kosztowało BPH niemal natychmiast utratę drugiej pozycji na rynku (pożyczył 3,275 mld zł). Zastąpił go dotychczas trzeci w rankingu Millennium (3,3 mld zł). Lider PKO BP pożyczył w 8 miesięcy 6,67 mld zł. Choć miesięcznie największy bank udziela kredytów za ponad 800 mln zł, to jednak ma problemy z dorównaniem rynkowej dynamice wzrostu sprzedaży kredytów.

W porównaniu z 2005 r. najbardziej poprawiło się w BGŹ, który jednak dopiero w ubiegłym roku zaczął się uaktywniać. Ponadtrzykrotnie polepszył wynik mBank, trzy razy więcej sprzedał DB PBC, a tuż za nim uplasowali się pod względem dynamiki ING BSK, Kredyt Bank i Santander.

Reklama
Reklama

Wzrost bździe wysoki

A co z dynamiką wzrostu dla całego rynku? - Spodziewamy się, że zostanie utrzymana na obecnym poziomie 60-70 proc. Czy będzie to więcej, zadecyduje IV kwartał. Trudno jednak prognozować, co przyniesie - mówi Maciej Garwacki, wicedyrektor biura sprzedaży w mBanku. - Mam wrażenie, że kredytowy szczyt, który zazwyczaj przypadał na koniec roku, tym razem mieliśmy w II kwartale i w związku z tym w IV kwartale br. dalszego wzrostu dynamiki nie należy się spodziewać - mówi Agnieszka Nachyła, dyrektor departamentu marketingu i rozwoju bankowości hipotecznej w Millennium. Według A. Nachyły, pewna grupa klientów zainteresowanych uzyskaniem kredytu walutowego przyspieszyła decyzję o nabyciu nieruchomości przed lipcem tego roku. - A poza tym ceny w dużych miastach osiągnęły tak wysoki pułap, że część osób zaczyna się wahać, czy nie poczekać z zakupem. Tym bardziej że podaż atrakcyjnych nieruchomości jest bardzo ograniczona - dodaje. Z drugiej jednak strony, są wciąż czynniki, które mogą skłonić Polaków do dalszych zakupów. Rząd przymierza się do likwidacji ulgi odsetkowej, czyli możliwości odliczenia od dochodu wydatków na spłatę odsetek od kredytów na zakup czy budowę nieruchomości. Planuje również podniesienie stawki podatkowej z zysku ze sprzedaży mieszkań z 10 do 19 proc., o ile lokal zostanie sprzedany w okresie krótszym niż 5 lat. - Zainteresowanie klientów kredytami mogą spotęgować również kolejne próby ograniczenia zadłużania się w walutach - mówi Maciej Garwacki z mBanku. - Ale kiedy to nastąpi i na ile radykalne będą te działania, na razie trudno stwierdzić - dodaje.

Oferta siź zmienia

Do zwiększenia akcji kredytowej przyczyniają się też same banki, wciąż modyfikując oferty. Wprowadzane zmiany prowadzą głównie do zwiększenia zdolności kredytowej klientów. Aby maksymalnie obniżyć miesięczną ratę, wydłużają okres spłaty. W mBanku i MultiBanku można zadłużyć się na 45 lat, a w Millennium i BPH na 40 lat. Dopiero niedawno zaczęto popularyzować kredytowanie całej nieruchomości, a już banki oferują kredyty na ponad 100 proc. wartości. To propozycja dla osób, które dysponują wyłącznie zaświadczeniem o zarobkach, a nie mają nic na urządzenie lokum ani też na opłaty manipulacyjne. Kredyt na 104 proc. wartości nieruchomości dają np.: Polbank i Pekao. 110 proc. można pożyczyć w: BPH, Nordei, Dombanku, mBanku i MultiBanku. - Można się spodziewać, że taka oferta wkrótce wszędzie stanie się standardem - mówi Maciej Kossowski z Expandera. - Niektóre banki idą dalej i zaczynają już rezygnować z ubezpieczenia brakującego wkładu własnego - dodaje. Przeważnie za minimum wkładu własnego uznaje się 20 proc. wartości nieruchomości i gdy klient nie ma tych pieniędzy, powinien wykupić polisę o wartości 3,5 proc. brakującej kwoty. Może to być koszt porównywalny do prowizji od całego kredytu. Z polisy rezygnują już Fortis Bank, Polbank i BZ WBK. Banki zmniejszają też marże odsetkowe. - Gdy przed rokiem średnio odsetki dla kredytu złotowego wynosiły WIBOR plus 1,2-1,3 proc. marży banku, obecnie do WIBOR-u wystarczy dodać 0,8-1 proc. Dla kredytów w CHF marża spadła z 1,5-1,7 do 1,3 proc. - mówi M. Kossowski. Banki już zaczynają się chwalić swoimi ofertami w rozpoczętych właśnie kampaniach reklamowych. - A te z reguły przynoszą efekty i dają wzrost sprzedaży - mówi A. Nachyła z Millennium.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama