Reklama

Trwa polityczny pat

Platforma Obywatelska wygrywa zdecydowanie w najnowszych sondażach. Partii nie udało się jednak doprowadzić do wcześniejszego zwołania Sejmu. Na polityczne rozstrzygnięcia jeszcze poczekamy

Publikacja: 29.09.2006 08:42

Ani Prezydium Sejmu, ani Konwent Seniorów nie skłoniły marszałka Marka Jurka (PiS) do zwołania nadzwyczajnego posiedzenia parlamentu. Na nim głosowany byłby właśnie wniosek o samorozwiązanie. Polityczny impas może trwać zatem aż do 10 października, kiedy planowo mają się rozpocząć obrady Sejmu.

Platforma dominuje

W niezależnych od siebie telefonicznych sondażach Pentoru i TNS OBOP, przeprowadzonych już po wybuchu afery "taśmowej", Platforma zdobyła 34-proc. poparcie; PiS - odpowiednio 18 i 24 proc. Gdyby takie właśnie były wyniki wyborów, PO mogłaby sięgnąć po większość w parlamencie bez budowania koalicji z innymi partiami (dostałaby ponad 235 mandatów). Wcześniejsze sondaże sugerowały wynik poniżej 30 proc. (170-190 miejsc w Sejmie). Dlatego też Platforma dąży do przedterminowych wyborów. - Musimy odbudować nadzieję, a nie doprowadzić do nowej gry w tym parlamencie - oświadczył wiceprzewodniczący partii Jan Rokita. Tym samym PO nie zgodziła się na propozycję Samoobrony, by powołać w Sejmie "rząd zgody narodowej", na bazie wszystkich partii opozycyjnych. Biorąc pod uwagę sejmową arytmetykę, taki scenariusz byłby najłatwiejszy do przeprowadzenia. Tak zwane konstruktywne wotum nieufności (wniosek o dymisję rządu z jednoczesnym zatwierdzeniem następcy premiera) może przyjąć już 231 posłów.

Trudno o większość

Skrócenie kadencji Sejmu wymaga natomiast poparcia co najmniej 307 posłów. I tu zaczyna się problem. Wniosek o samorozwiązanie zablokować może samo PiS (154 głosów). A w "odwodzie" Prawo i Sprawiedliwość wciąż ma jeszcze parlamentarzystów Ligi Polskich Rodzin. LPR, obawiając się słabego wyniku wyborczego, forsuje za to rekonstrukcję koalicji z Samoobroną. - Tylko i wyłącznie powrót do rozmów daje szansę na trwałe ustabilizowanie sceny politycznej - tłumaczył lider Ligi, Roman Giertych. Skłócone z Samoobroną PiS nie godzi się na to rozwiązanie. - Nie wiem, czy mówienie o jakimś poszukiwaniu powrotu do rozmów to jest groteska, kuriozum, czy to jest żart - mówił Marek Kuchciński, szef parlamentarnego klubu Prawa i Sprawiedliwości.

Reklama
Reklama

PiS i PSL nie mają o czym

rozmawiać

W takiej sytuacji najbardziej prawdopodobne jest pozostanie PiS przy władzy. - Nie widzi żadnego innego rządu zdolnego do działania niż ten, który obecnie funkcjonuje - stwierdził zresztą prezydent Lech Kaczyński. - Być może w przyszłym tygodniu włączę się w rozwiązanie obecnej sytuacji politycznej - dodał. Wydaje się więc, że Prawo i Sprawiedliwość nie rezygnuje z myśli o koalicji z Polskim Stronnictwem Ludowym. PSL jednak obawia się rozmów w tej sprawie. - Nie chcemy być wasalem partii, która - jak widać - dąży do wywołania konfrontacji każdy z każdym - mówi wiceprezes PSL, Janusz Piechociński. Jego zdaniem, w teraz nie jest możliwe, by ludowcy podali warunki wejścia do koalicji.

Komentarz

Ryszard Pieńkowski

Wiceprezes agencji

Reklama
Reklama

badawczej

PBS DGA

Sondaże niczego nie przesądzają

Sondaże, które pokazały ostatnio dużą przewagę PO, mają jedną wadę - ankietowani odpowiadają

niejako w "afekcie", zaraz po wydarzeniu politycznym. Dopiero następne tygodnie pokażą, na ile zwiększenie dystansu między Platformą a PiS to długofalowa

tendencja. Nie ma jednak żadnej pewności, że PO

Reklama
Reklama

uzyska w Sejmie ponad 231 mandatów. Sondaże nie dają też żadnych przesłanek, by twierdzić, że LPR i PSL nie wejdą do Sejmu. Wciąż bowiem jest duża,

ponad 20-proc. grupa niezdecydowanych. Wiele też zmienić może ewentualna kampania.

Maciej Reluga

Główny

ekonomista

Reklama
Reklama

BZ WBK

Co się stanie, nie wie niktNa rynku finansowym nie widać zbytnio ruchów, które świadczyłyby o silnej reakcji inwestorów na zawirowania polityczne. Powiedzmy szczerze - nikt nie umie przewidzieć, co ostatecznie się wydarzy, a żaden z możliwych scenariuszy nie jest gorszy niż to, co się działo do tej pory. Złoty waha się codziennie o 2-3 gr i wydaje się, że psychologiczna granica 4 PLN/EUR może zostać przebita bardziej na skutek odpływu kapitału ze wszystkich rynków wschodzących niż w wyniku zawirowań politycznych. Negatywne sygnały z Brazylii, Turcji czy z Węgier mogą wywołać tę tendencję.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama