Polityczna zawierucha nie wpłynęła na notowania akcji na warszawskim parkiecie. Trudno zresztą było tego oczekiwać, skoro skompromitowany został rząd nieprzychylny inwestorom.

Miejmy nadzieję, że kolejna ekipa będzie liczyła się ze zdaniem coraz liczniejszego grona inwestorów giełdowych.

Indeks dwudziestu największych spółek porusza się dalej w trendzie bocznym i za bardzo nie widać sygnałów, by ta sytuacja miała się zmieniæ. "Taśmy prawdy" nie wystraszyły inwestorów, ale z pewnością przyczyniły się do tego, że inwestorzy zastanawiający się nad wejściem na rynek, stanęli teraz z boku. Stąd niewielka aktywność, która w konsekwencji przełożyła się na słabiutkie obroty. Większość handlu odbywa się na małych i średnich spółkach, co potwierdza brak dopływu nowych środków na rynek. Spekulanci hasają po spółkach o mniejszej kapitalizacji, doprowadzając do kolejnych rekordów MIDWIG. Taka sytuacja powinna się w dalszym ciągu utrzymywać, gdyż w obecnej sytuacji trudno sobie wyobrazić nagły powrót kapitału zagranicznego. Z całą pewnością rozwiązanie obecnego parlamentu przyspieszyłoby powrót zagranicznych inwestorów, szczególnie po ostatnich korzystnych sondażach dla PO.

Koniec trzeciego kwartału upłynął tradycyjnie na "strojeniu okien", czyli robieniu dobrej miny do złej gry. Słabość naszej giełdy jest widoczna gołym okiem, więc poprawa nastrojów pod koniec poprzedniego tygodnia nie zatarła złego wrażenia z wcześniejszych sesji. Nawet poprawa notowań na rynku surowców oraz historyczne szczyty na Wall Street nie były w stanie wywołać poważnej zwyżki na naszym parkiecie. Zadziwia szczególnie słabość spółek surowcowych. Natomiast mocna jest TP, zwłaszcza po informacji, że UKE chce nałożyć na spółkę najwyższą w historii karę.

Staliśmy się niespodziewanie jedną z najsłabszych giełd regionu. Czy to oznacza, że czekają nas głębsze spadki? Nie sądzę. W dłuższym czasie bronię nas dobre fundamenty gospodarki i tego nie da się zignorować. Na razie skazani jesteśmy na trend boczny, ale już teraz warto selektywnie kupować akcje.