Polscy inwestorzy mogą wybierać spośród propozycji takich światowych gigantów rynku finansowego, jak Merrill Lynch, Franklin Templeton, Robeco czy Legg Mason i nieco mniejszych graczy, jak Jyske, Fortis, Raiffeisen, Nordea czy World Investment Opportunities Fund (WIOF).
Nowym graczem na rynku funduszy zagranicznych jest holenderska firma Robeco. W Polsce zgłosiła do sprzedaży 30 funduszy inwestycyjnych, z których cztery zaczął oferować 2 paędziernika Bank BGŻ (obie firmy mają wspólnego akcjonariusza: Rabobank). Robeco zarządza aktywami o wartości 131 mld euro i ma w ofercie 98 funduszy.
Każda z tych firm proponuje u nas od kilku do kilkudziesięciu funduszy, mających różne pomysły na pomnażanie pieniędzy. Na pewno nie można przykładać do nich polskiej miarki, dzieląc je na pięć podstawowych kategorii (fundusze akcji, zrównoważone, stabilnego wzrostu, obligacji i rynku pieniężnego).
Tajemnica tkwi w nazwie
Warto to pokazać na przykładzie jednego z funduszy, wchodzących w skład liczącej 44 "członków" rodziny Franklin Templeton. Ten podmiot to Franklin European Small-Mid Cap Growth Fund. Jego strategia jest, oczywiście, opisana w nazwie - rozszyfrujmy ją. Fundusz inwestuje w spółki europejskie. Nie wszystkie jednak, a jedynie te o małej i średniej kapitalizacji. W tym przypadku chodzi o podmioty o wartości rynkowej od 100 milionów do 8 miliardów euro (Nasz Orlen z kapitalizacją nieco ponad 5 mld euro byłby więc "średniakiem"). To nie koniec. Fundusz wybiera bowiem spółki wzrostowe (growth), czyli takie, które działają w młodych branżach i nie wypłacają dywidendy - cały zysk przeznaczają na inwestycje. Przeciwieństwem spółek typu "growth" są spółki "value" i to określenie możemy również często znaleźć w nazwach funduszy. Mamy więc kilka zmiennych, które mogą charakteryzować fundusz działający na rynku akcji. Trudno wrzucić do jednego worka wszystkie fundusze zagraniczne szukające okazji inwestycyjnych w Europie, USA czy Azji.