Reklama

Co jest w menu

Na polskim rynku dostępnych jest już ponad 200 zagranicznych funduszy inwestycyjnych. Ich strategie są znacznie bardziej zróżnicowane niż oferta polskich TFI. Sprawdźmy, co jest "w karcie" i czy któreś "danie" nam odpowiada

Publikacja: 04.10.2006 09:15

Polscy inwestorzy mogą wybierać spośród propozycji takich światowych gigantów rynku finansowego, jak Merrill Lynch, Franklin Templeton, Robeco czy Legg Mason i nieco mniejszych graczy, jak Jyske, Fortis, Raiffeisen, Nordea czy World Investment Opportunities Fund (WIOF).

Nowym graczem na rynku funduszy zagranicznych jest holenderska firma Robeco. W Polsce zgłosiła do sprzedaży 30 funduszy inwestycyjnych, z których cztery zaczął oferować 2 paędziernika Bank BGŻ (obie firmy mają wspólnego akcjonariusza: Rabobank). Robeco zarządza aktywami o wartości 131 mld euro i ma w ofercie 98 funduszy.

Każda z tych firm proponuje u nas od kilku do kilkudziesięciu funduszy, mających różne pomysły na pomnażanie pieniędzy. Na pewno nie można przykładać do nich polskiej miarki, dzieląc je na pięć podstawowych kategorii (fundusze akcji, zrównoważone, stabilnego wzrostu, obligacji i rynku pieniężnego).

Tajemnica tkwi w nazwie

Warto to pokazać na przykładzie jednego z funduszy, wchodzących w skład liczącej 44 "członków" rodziny Franklin Templeton. Ten podmiot to Franklin European Small-Mid Cap Growth Fund. Jego strategia jest, oczywiście, opisana w nazwie - rozszyfrujmy ją. Fundusz inwestuje w spółki europejskie. Nie wszystkie jednak, a jedynie te o małej i średniej kapitalizacji. W tym przypadku chodzi o podmioty o wartości rynkowej od 100 milionów do 8 miliardów euro (Nasz Orlen z kapitalizacją nieco ponad 5 mld euro byłby więc "średniakiem"). To nie koniec. Fundusz wybiera bowiem spółki wzrostowe (growth), czyli takie, które działają w młodych branżach i nie wypłacają dywidendy - cały zysk przeznaczają na inwestycje. Przeciwieństwem spółek typu "growth" są spółki "value" i to określenie możemy również często znaleźć w nazwach funduszy. Mamy więc kilka zmiennych, które mogą charakteryzować fundusz działający na rynku akcji. Trudno wrzucić do jednego worka wszystkie fundusze zagraniczne szukające okazji inwestycyjnych w Europie, USA czy Azji.

Reklama
Reklama

Niestety, jakąś klasyfikację trzeba przeprowadzić. I tak, najliczniej reprezentowaną grupą są fundusze akcji europejskich - jest ich 25*. Wśród nich na przykład Merrill Lynch European Fund, który inwestuje w większości krajów UE i "ściga się" z benchmarkiem MSCI Europe (indeks 500 spółek z 16 rozwiniętych państw w Europie) oraz WIOF Greece-Cyprus Opportunities, który - jak nazwa wskazuje - inwestuje w Grecji i na Cyprze. Poza tym w tej grupie znajdziemy m.in. fundusze akcji szwedzkich, brytyjskich i duńskich (oferta Jyske).

Godnie reprezentowane są także fundusze inwestujące w USA (19). Najszerszą ofertź w ramach tej kategorii mają amerykańskie giganty - Merrill Lynch oraz Legg Mason. W ofercie Merrill Lynch znajdziemy piźć funduszy, każdy o innej filozofii doboru spółek do portfela. Na przykład fundusz opisany jako "Flexibel Equity" może inwestować zarówno w spółki growth, jak i value - zależnie od oceny zarządzającego co do ich perspektyw. Lagg Mason proponuje cztery, a Franklin Templeton trzy fundusze, działające na rynku amerykańskim.

Rynki wschodzące

i surowce na topie

Największą popularnością wśród polskich inwestorów cieszą się fundusze działające na tzw. rynkach wschodzących (emerging markets). Do tej kategorii zalicza się kraje Europy Środkowo-Wschodniej, lecz także Ameryki Łacińskiej czy Azji (poza Japonią). Wszystkie te kraje można mieć w jednym funduszu, wybierając ofertę Fortisa (Equity World Emerging), Jyske (Emergin Markets Equity Fund) czy Merrill Lynch (Emerging Markets Gund). Większość funduszy skupia się jednak na poszczególnych krajach z grupy emerging markets, czy regionach. I tak, mamy fundusze akcji chińskich (Templeton oraz Jyske), koreańskich (Templeton), a nawet indyjskich i tureckich (Jyske).W całej rozwijającej się Azji można inwestować z wykorzystaniem funduszy Fortis, Jyske, Templeton i Merrill Lynch, a dwie ostatnie instytucje mają także fundusze latynoamerykańskie. To właśnie w tej kategorii stopy zwrotu za ostatnie dwa-trzy lata były najwyższe i w związku z tym dystrybutorzy jednostek uczestnictwa często powołują się na nie w reklamach (np. Templeton Latin America Fund w okresie wrzesień 2003 - wrzesień 2006 wypracował 219 proc. zysku**).

Siedem funduszy reprezentuje rozwijające się kraje europejskie - trzy skupiają się na Europie Środkowo-Wschodniej, jeden tylko na Rosji, a dwa działają w obu tych regionach. Tutaj również stopy zwroty są wyjątkowo wysokie - 150-200 proc. w ciągu ostatnich trzech lat. Okazuje się, że nie trzeba szukać zysków na drugim końcu świata, bo nasz region jest miejscem, gdzie - przynajmniej jak dotąd - można było zarobić naprawdę sporo.

Reklama
Reklama

Akcja "sektor"

Oddzielną kategorię wśród funduszy akcji stanowią fundusze branżowe - inwestujące w spółki z określonych sektorów. Pod tym względem wyróżnia się oferta Merrill Lynch - aż siedem funduszy spośród 13 obecnych na rynku ma taki właśnie charakter. Także ich wyniki wyglądają atrakcyjnie. Fundusz World Mining, inwestujący w spółki zajmujące się wydobyciem węgla i rud metali, w ciągu ostatnich trzech lat zarobił 187 proc., a World Energy Fund (spółki energetyczne) - 164 proc. Znacznie słabiej radziły sobie fundusze skupiające się na spółkach medycznych i biotechnologicznych (stopy zwrotu na poziomie 20 proc., licząc w USD, za ostatnie trzy lata).

Wśród funduszy sektorowych warto również zwrócić uwagę na Fortis Bank, który ostatnio zintensyfikował współpracę z Fortis Investments. W Fortis Banku można zainwestować w fundusz nieruchomości i jest to jedyny otwarty fundusz tego typu w Polsce - fundusze polskich TFI mają formułę zamkniętą i ich certyfikaty można kupić tylko na giełdzie.

Cały świat w zasięgu rźki

Warto też wspomnieć o oddzielnej kategorii funduszy inwestujących w spółki japońskie. Jest ich na rynku siedem (Templeton, Legg Mason, Merrill Lynch i Jyske) a ich wyniki oscylują na poziomie 70-100 proc. w ciągu ostatnich trzech lat. Dla inwestorów, którzy chcą mieć cały świat w portfelu, bez "rozdrabniania" się na regiony czy branże przeznaczona jest oferta funduszy akcji globalnych - jest ich 18 i można je poznać po określeniach "global", "world" czy "international" w nazwach.

Spośród firm całego świata zarządzający wybierają spółki zależnie do kapitalizacji (small, mid i large cap) oraz potencjału wzrostu (value, growth).

Reklama
Reklama

Dłużne na minusie

Znacznie mniej "pasjonujące" są fundusze obligacji. Trudno oczekiwać, by polski inwestor szukał zysku, lokując pośrednio w papiery dłużne emitowane przez kraje Eurolandu. Nie można tam liczyć na wysokie stopy zwrotu, a co gorsza zyskowność funduszy podkopywana jest przez obecne i prognozowane podwyżki stóp procentowych w strefie euro - wzrost stóp przekłada się na spadek cen obligacji i niższe stopy zwrotu w funduszach posiadających te papiery w portfelu.

Najwyraźniej widać to na przykładzie funduszy amerykańskich papierów dłużnych - stopy zwrotu w perspektywie ostatniego roku są najczęściej ujemne (ok. - 5 proc.). To pokazuje, że fundusze obligacji wcale nie są bezpieczną inwestycją na krótki dystans. Dla konserwatystów dostępne są fundusze pieniężne. To najmniej liczna grupa, obejmująca 6 produktów ze stajni Fortis i Legg Mason. Łącznie, na polskim rynku mamy do dyspozycji 53 fundusze zagranicznych papierów dłużnych, z czego prawie połowa inwestuje w obligacje europejskie. Największy potencjał zysku oferują oczywiście obligacje rynków wschodzących - takie fundusze oferuje pięć podmiotów. Stopy zwrotu mogą być tutaj całkiem atrakcyjne - np. Jyske Emerging Markets Bonds Fund od początku roku zdążył już zarobić 5,5 proc.

Mieszanka możliwości

I wreszcie coś pośrodku, czyli fundusze mieszane. Tutaj prym wiedzie Citibank i jego produkty z linii CitiChoice i CitiSelect. CitiChoice to coś więcej niż fundusze - to portfele złożone z funduszy zarządzanych przez inne firmy (m. in. Fidelity Franklin Templeton, JP Morgan, Schroder Investment Management czy Legg Mason).

Reklama
Reklama

W ramach CitiChoice dostępnych jest 5 portfeli: dochodowy, konserwatywny, zrównoważony, wzrostowy i możliwości (odpowiednio ok: 10, 25, 40, 50 i 60 proc. akcji w porfelu). Portfele dostępne są w dolarach i euro. CitiSelect to już "zwykłe" fundusze hybrydowe zarządzane przez Legg Mason. Sklasyfikowane są zgodnie z powyżej przedstawioną metodologią (od dochodowego do możliwości). W tym przypadku dostępne są też jednostki wyceniane w funtach brytyjskich (poza dolarami i euro). W kategorii funduszy mieszanych znajdziemy jeszcze po kilka produktów Fortis, Merill Lynch oraz WIOF.

* Liczby funduszy w poszczególnych

kategoriach na podstawie publikacji

firmy Analizy Online

** Podane w tekście stopy zwrotu

Reklama
Reklama

dotyczą jednostek wycenianych w USD

Źródło: www.onvista.de.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama