W najbliższych latach czeka nas gwałtowny wzrost przewozów towarowych i pasażerskich. Jednak w małym stopniu skorzysta na tym kolej. Głównym beneficjentem będzie transport samochodowy i lotniczy. Dlatego też należy jak najszybciej podjąć działania naprawcze, które wyprowadzą PKP, a wraz z nim cały rynek, na prostą - wynika z raportu Grupy Doradców Gospodarczych TOR. Jej eksperci wnioskują m.in. o oddłużenie kolei z budżetu państwa, wydzielenie zarządcy infrastruktury kolejowej (PKP Polskie Linie Kolejowe) z PKP oraz wzmocnienie Urzędu Transportu Kolejowego.
PKP boryka się z sięgającym 2,2 mld euro długiem. W porównaniu z kolejami w innych państwach Europy Zachodniej, które w latach 90. miały ten sam problem, nie jest to jednak duża kwota (w Niemczech zadłużenie kolei wynosiło 35 mld euro, a we Francji 26 mld euro). Ale jej spłata wymaga aktywnej pomocy państwa, bo - zdaniem autorów raportu - "mitem" jest stwierdzenie, że PKP samo poradzi sobie ze zobowiązaniami. - Do branż, które znalazły się w trudnej sytuacji, takich jak górnictwo czy hutnictwo, płynął strumień budżetowych pieniędzy. W porównaniu z nimi kolej jest traktowana znacznie gorzej - ocenia Adrian Furgalski z TOR-u. - W innych państwach kolej państwowa uzyskała znaczącą pomoc rządów, które wzięły na siebie ciężar jej oddłużenia - dodaje.
Raport podkreśla także gwałtowny rozwój prywatnych przewoźników kolejowych w Polsce, co jest ewenementem w skali europejskiej. Działają oni na rynku przewozów towarowych i już wyszarpnęli monopoliście - PKP Cargo - 46 proc. udziałów. Było to możliwe m.in. dzięki spadkowi opłat, jakie muszą płacić PKP PLK za przejazdy po torach. Dlatego też autorzy raportu uważają, że proponowane ostatnio podwyżki mogą odbić się niekorzystnie na kondycji prywatnych przewoźników. Ich zdaniem, ochroną konkurentów PKP powinien zająć się UTK, który jednak jest za mało aktywny.
Miliardy pójdą
na inwestycje