Papiery European Aeronautic, Defence & Space (EADS), koncernu, do którego należy Airbus, spadały wczoraj nawet o 12 proc. W sumie od stycznia inwestorzy stracili już 34 proc.
Tylko jeden airbus
Firma poinformowała we wtorek wieczorem, że w przyszłym roku dostarczy zaledwie jeden egzemplarz Airbusa A380, zamiast zapowiadanych jeszcze w czerwcu dziewięciu. Klientom powoli zaczynają puszczać nerwy. Linie lotnicze Emirates, które zakontraktowały zakup aż 43 supermaszyn, zdolnych zabrać na pokład 555 pasażerów, poinformowały, że pod uwagę biorą "wszystkie możliwe opcje", czyli prawdopodobnie także wycofanie się z zamówień. Rezygnację z zakupów rozważają też linie Virgin Atlantic (w ich barwach miało latać sześć A380).
Pierwszą maszynę dostaną Singapore Airlines, jednak nastąpi to dopiero w czwartym kwartale przyszłego roku, zamiast w grudniu br. Za spóźnienia dostaną od Airbusa rekompensatę. W sumie na 159 egzemplarzy A380 (każdy kosztuje 250 mld euro) czeka teraz 16 linii lotniczych na świecie. Airbus liczy, że nikt się z tej kolejki nie wycofa. - Wszyscy klienci wciąż są na pokładzie - przekonywał szef Airbusa Christian Streiff.
Rosną straty