Producent samochodów użytkowych MAN wycofał ofertę wrogiego przejęcia szwedzkiej Scanii. Potwierdziły się tym samym nieoficjalne informacje.
Niemiecki koncern poinformował, że "szuka przyjaznego rozwiązania, które można by osiągnąć w wyniku negocjacji i w najbliższej przyszłości dojść do porozumienia". Zdecydował, że nie będzie się starał doprowadzić do fuzji ze Scanią w dotychczasowy sposób - pod "pewnymi warunkami". Nie wymienił jednak, co ma przez to na myśli.
Szef Volkswagena Bernd Pischetsrieder, którego koncern posiada 18,7 proc. akcji Scanii, a w ubiegłym tygodniu kupił jeszcze 15,1 proc. walorów MAN-a, wczoraj podczas konferencji wyraził zadowolenie z faktu rezygnacji monachijskiej spółki z próby przejęcia szwedzkiego konkurenta. Jednocześnie zaznaczył, że jego firma nie ma zamiaru całkowicie przejąć niemieckiego producenta samochodów użytkowych. - Możliwe, że zdecydujemy się na większe zaangażowanie w tej spółce. Nie kupimy jednak więcej niż 30 proc. akcji MAN-a - mówi prezes spółki z Wolfsburga.
Pischetsrieder konsekwentnie forsuje swój plan "fuzji trzech", zgodnie z którym Scania miałaby się połączyć nie tylko z MAN-em, ale i Volkswagenem. - Takie rozwiązanie zmaksymalizuje wartość dla akcjonariuszy - uważa szef spółki z Wolfsburga. - W tej fuzji właśnie Volkswagen będzie rozdawać karty - uważa Tim Albrecht, który zarządza 500 mln euro w DWS Investment we Frankfurcie. Na razie Pischetsrieder chce, by koncerny w ciągu czterech tygodni zastanowiły się nad możliwymi do osiągnięcia po fuzji efektami synergii.
Akcjonariusze MAN-a pozytywnie zareagowali na decyzję firmy i jej akcje podskoczyły o 2,8 proc., do 69,8 euro. Walory Scanii, których notowania do popołudnia były wczoraj zawieszone, po ich uruchomieniu spadły o 9 proc. Walory Volkswagena staniały wczoraj o 0,8 proc., do 68,93 euro.