Do hossy na GPW dołączają kolejne indeksy. Po WIRR i MIDWIG, wczoraj majowy szczyt przekroczył WIG. Wzrost potwierdziły obroty, które były najwyższe od siedmiu sesji. Jednocześnie za ponad połowę zwyżki "odpowiadają" trzy spółki - PKO, Pekao i BPH. Tylko dla tego ostatniego banku wczorajsze zamknięcie było najwyższe w historii. Rekordy zanotowały także dwa inne banki z WIG20 - BRE i BZ WBK. Notowania KGHM i PKN niemal się nie zmieniły, niewiele wzrosła TP. Czy zatem wczorajsza sesja definitywnie kończy na krajowym rynku akcji majowo-czerwcową korektę? Wczorajszy rekord WIG nie znalazł potwierdzenia w zachowaniu innych giełd regionu. Owszem, notowania w Pradze, Budapeszcie i Istambule poszły w górę o 1-2 proc., ale na żadnym z głównych indeksów tych giełd nie doszło do wybicia w górę z trendu bocznego, nie mówiąc już o przekroczeniu tegorocznych szczytów. Nie została też przekroczona linia oporu na wykresie WIG20, przebiegająca po szczytach z maja i lipca. Indeks, skupiający największe notowania spółki na warszawskiej giełdzie, znajduje się jeszcze ponad 8 proc. poniżej rekordu wszech czasów z 11 maja. Można też mieć wątpliwości, czy wyceniane wysoko na tle zagranicznych konkurentów banki mogą być liderami kolejnej fali wzrostowej. Wciąż natomiast brakuje przesłanek, żeby uznać, iż doszło do zmiany nastawienia
inwestorów w odniesieniu
do innych czołowych spółek warszawskiego parkietu. Wprawdzie mimo zapowiedzi kolejnych kar na wykresie TP kształtują się coraz wyżej położone dołki, ale wciąż brakuje decydującego ataku popytu, który doprowadziłby do przełamania głównej spadkowej linii trendu. Warto wziąć też pod uwagę, że w ciągu ostatnich 20 sesji notowania NFI poszły w górę
o 50 proc. W podobnym tempie
rosły pod koniec kwietnia tego