W tzw. agendzie, czyli programie zeszłotygodniowej wizyty premiera Słowacji Roberta Fico w Warszawie, znalazł się temat słowackiego operatora rurociągów naftowych - firmy Transpetrol ("Parkiet" pisał o tym we wtorek). Mimo to w oficjalnych komunikatach po spotkaniu szefa słowackiego rządu z przedstawicielami naszych władz nie wspomniano o tym ani słowem. Czy Przedsiębiorstwo Eksploatacji Rurociągów Naftowych Przyjaźń, które stara się o zakup 49 proc. akcji słowackiej spółki, może liczyć na wsparcie rządu Jarosława Kaczyńskiego?
Od poniedziałku próbowaliśmy się tego dowiedzieć. Minister w kancelarii premiera i szef Komitetu Stałego rządu Przemysław Gosiewski stwierdził, że w ogóle nie zna sprawy, więc nie może jej w żaden sposób skomentować. W sekretariacie rzecznika prasowego rządu Jana Dziedziczaka uzyskaliśmy wczoraj bardzo lakoniczną informację, że gabinet będzie wspierał PERN. Po szczegóły kazano się nam udać do ministerstwa gospodarki. Piotr Naimski, wiceszef tego resortu odpowiedzialny za bezpieczeństwo energetyczne kraju, odmówił nam jednak jakiegokolwiek komentarza w tej sprawie.
P. Naimski tylko raz wypowiedział się nt. polskich inwestycji energetycznych za granicami kraju. Pod koniec 2005 roku stwierdził, że zakup litewskiej rafinerii Możejki przez Orlen niesie ze sobą niebezpieczeństwo. Później, pytany także przez "Parkiet", odmawiał jakichkolwiek komentarzy na ten temat.
Tym razem chodzi o mniejszościowy pakiet akcji, które w ramach prywatyzacji w 2002 roku trafiły do Jukosu. Po bankructwie rosyjskiego koncernu o papiery starają się Gazprom, Rosnieft, MOL, Cepro, PERN i rząd w Bratysławie.