Czwartkowa sesja na Wall Street rozpoczęła się od wzrostów głównych indeksów. W świetle środowej publikacji protokołu z ostatniego posiedzenia FOMC, gdzie można było wyczytać pewne zaniepokojenie inflacją w USA, wczorajsze wzrosty mogły nieco zaskakiwać. Inwestorzy wczoraj jednak zapomnieli już o tej publikacji i skupili się na innej. Mianowicie na danych o bilansie handlu zagranicznego. Deficyt handlowy USA wzrósł co prawda w sierpniu do rekordowego poziomu 69,9 mld USD z również rekordowych 68 mld USD w lipcu. Ale temu wzrostowi towarzyszył równoczesny, ponad
2-proc. wzrost eksportu i importu. To sugerowało, że w III kwartale amerykańska gospodarka będzie rozwijać się znacznie szybciej niż
w drugim. I to też stało się impulsem do kupna akcji.
Aktualna sytuacja na wykresach S&P500 i Nasdaq Composite wskazuje na zdecydowaną przewagę strony popytowej. Nawet pomimo utrzymującego się dużego wykupienia, które w przypadku indeksu szerokiego rynku i Nasdaq Composite ostatni raz było tak wysokie przed 11 miesiącami.
Niewątpliwie ryzyko korekty na wykupionym rynku znacznie rośnie. Jednak samo wykupienie to za mało, żeby prognozować koniec wzrostów. Do tego konieczna jest przynajmniej jeszcze jakaś jedna fundamentalna przesłanka. Dlatego na teraz, zakończenie zwyżki S&P500, można zakładać najwcześniej w okolicach 1380 pkt. Opór tam tworzy górne ograniczenie ponad 2-letniego kanału wzrostowego.