Odwołania całego zarządu Stalexportu Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, który kontroluje 11,4 proc. akcji spółki, domagał się nieraz. Jednak po jednej nieudanej próbie wnioski nie pojawiają się w porządku obrad rad nadzorczych. Pozycja prezesa Wąsacza osłabła, kiedy 18 września prokuratura postawiła mu zarzuty. Sprawa nie dotyczyła jednak Stalexportu, tylko jego działalności jako ministra skarbu i prywatyzacji PZU. Rada dyskutowała o tym zdarzeniu na nadzwyczajnym posiedzeniu 25 września, jednak nie podjęła wobec Wąsacza żadnych decyzji. Pojawił się tylko komunikat, że "podejmie odpowiednie działania na najbliższym posiedzeniu". Spekulowano, że chodzi o odwołanie prezesa. Jednak taki punkt nie znalazł się w porządku piątkowych obrad.
Tylko o uchwałach
Rada pozytywnie zaopiniowała uchwały na nadzwyczajne walne zgromadzenie akcjonariuszy, które odbędzie się 20 października. Chodzi o dopuszczenie do obrotu giełdowego 21,7 proc. akcji objętych po 2 zł przez inwestora strategicznego Stalexportu - włoską firmę Autostrade.
Uchwały przewidują również powołanie rewidenta, który miałby się przyjrzeć pracom zarządu dotyczącym wyłonienia inwestora i negocjowania umowy. To wniosek NFOŚiGW - akcjonariusz uważa bowiem, że akcje sprzedano Włochom zbyt tanio. Autostrade w przyszłym roku ma zwiększyć zaangażowanie do 50 proc. plus jedna akcja, obejmując walory także po 2 zł, niezależnie od tego, jaki będzie kurs. Zarząd chce natomiast, żeby rewident ocenił również, jakie skutki dla Stalexportu miałoby niepodpisanie umowy z Autostrade oraz nagłe jej rozwiązanie. Kierownictwo stoi na stanowisku, że obciążony zobowiązaniami Stalexport pod koniec tego roku musiałby ogłosić bankructwo.
Włosi się nie boją