Bijące rekordy cenowe giełdy zachodnie nie pozostawiły naszemu rynkowi wyboru i wymusiły wzrost kursów akcji. Nastąpił on w momencie, gdy na rynku przeważała niepewność, a pesymistów było trochę więcej niż optymistów. Nie bez znaczenia dla gwałtowności ostatnich wzrostów była znowu aktywność arbitrażystów; w obecnych warunkach utrzymywanie się ponad 40-punktowej bazy jest natychmiast korygowane. Z roku na rok tzw. efekt stycznia zachodzi coraz wcześniej: najpierw przekształcił się w "rajd św. Mikołaja", w zeszłym roku mieliśmy wzrosty już od końcówki października, a tym razem silny atak popytu nastąpił już na początku tego miesiąca. Jak tak dalej pójdzie, to jeszcze kilka lat takich "anomalii klimatycznych" i trzeba będzie zmieniać większość giełdowych powiedzonek, jak choćby słynne sell in May, go away.

Poza sytuację na rynkach międzynarodowych trudno doszukać się jakichś sensownych wytłumaczeń ostatniego wzrostu. Być może inwestorzy doszli do wniosku, że małe i średnie spółki za bardzo ostatnio poszalały i dlatego właśnie wzrósł popyt na największe firmy (zwracają uwagę spektakularne wzrosty banków, nawet - w przededniu wprowadzenia na rynek akcji pracowniczych PKO BP). Inwestorzy zagraniczni nie byli, jak się wydaje, zbyt aktywni - może z wyjątkiem skupowanych agresywnie walorów TP.

Trzy czynniki powinny w najbliższym czasie wpływać na rynek w największym stopniu: podaż ofert na rynku pierwotnym, koniunktura na innych rynkach oraz publikowane wyniki finansowe za III kwartał br. Trwające i zapowiadane oferty Domu Development, NFI EMF, Getinu, CEDC, Ruchu czy "dual-listing" CEZ-u mogę zaabsorbować znaczną część "naturalnego" popytu krajowych inwestorów (choć dodać trzeba, że - sądząc po danych o alokacji sektora OFE - owo dostosowanie już częściowo nastąpiło). Jeśli zaś chodzi o wyniki finansowe, to spodziewać się należy sporych wzrostów zysków w związku z dobrą koniunkturę gospodarczą. Najważniejsze jednak będzie to, czy spółki stać na pozytywne niespodzianki, bo poprzeczka oczekiwań z pewnością zawieszona jest wysoko.