Emisja akcji Optimusa mogłaby odbyć się w lutym przyszłego roku - zapowiedział prezes Piotr Lewandowski. Będzie to możliwe pod warunkiem, że zwołane na 3 listopada nadzwyczajne walne zgromadzenie akcjonariuszy zaakceptuje plany tej emisji. Jednak Zbigniew Jakubas, właściciel 14,2 proc. udziałów, twierdzi, że na pewno nie poprze wniosku zarządu. Przynajmniej dopóty, dopóki udziałowcem spółki będzie Michał Dębski - szef skierniewickiej Zatry, która składa dla Optimusa komputery (ma 30 proc. głosów).
Prezes Optimusa Piotr Lewandowski mówił wczoraj dziennikarzom, że przyszłość firmy zależy teraz od emisji, a to, czy do niej dojdzie - od dobrej woli jej udziałowców. Spółka chce zaoferować akcjonariuszom do 39 mln walorów, które będą mogli objąć po złotówce.
- O dobru spółki można było mówić 10 lipca, kiedy WZA miało przegłosować emisję za 18 mln zł. Wtedy można było spłacić kredyt - mówi Zbigniew Jakubas, który w wyniku czerwcowego podwyższenia kapitału w spółce przestał być głównym udziałowcem firmy.
Optimus ma kłopoty. Bank BPH domaga się od firmy zwrotu kilkunastu milionów złotych. Dalszą współpracę z Optimusem uzależnia od decyzji WZA (w przeciwnym razie może zażądać natychmiastowej spłaty długu, na co spółki obecnie nie stać). - Pozostała część środków z planowanej emisji zasili kapitał obrotowy spółki. Teraz, dysponując niewielkimi sumami, Optimus nie jest w stanie wynegocjować korzystnych cen komponentów, wykorzystywanych do produkcji komputerów - twierdzi prezes. Z powodu braku gotówki firma wycofuje siź też z dystrybucji sprzętu innych producentów.
Słaby trzeci kwartał