Trend wzrostowy, z którym mamy teraz do czynienia na naszym rynku walutowym, dość ściśle jest związany ze znacznym wzmocnieniem węgierskiego forinta. Od dłuższego już czasu obie waluty zmieniają się w podobnym stopniu. Dzieje się tak prawdopodobnie dlatego, że zagraniczni inwestorzy postrzegają nasze rynki z podobnej perspektywy i otwierają zbliżone pozycje. Mimo, że gospodarki obu krajów zupełnie nie przystają do siebie (polskie wskaźniki ekonomiczne są o niebo lepsze od węgierskich) to sytuacja polityczna, która od tygodni ma decydujący wpływ na rynki walutowe jest porównywalna. Od rana forint tracił na wartości, gdy na rynku rozeszła się plotka o możliwości obniżenia ratingu Węgier przez agencję Moody?s. "Naturalnie" złoty również się osłabił, co wywindowało kurs EUR/PLN do psychologicznego oporu 3,9000. Dolar zaś osiągnął szczyt w okolicy 3,1130. Potem do głosu doszli eksporterzy, którzy skuszeni dość atrakcyjnym kursem rozpoczęli sprzedaż walut za złotego i forinta. Na koniec dnia EUR/PLN ustabilizował się w okolicy 3,8870, a USD/PLN poniżej 3,1000.