Dom Obrotu Wierzytelnościami Cash Flow poszukuje strategicznego partnera lub konsorcjum inwestorów, którzy wspomogą finansowo linie lotnicze Fischer Air Polska (FAP). Najlepiej gdyby 15 mln zł - tyle potrzebuje spółka - udało się znaleźć do końca tygodnia. Czasu bardzo mało. Pierwszy chętny już jednak jest. Jak ustaliliśmy, 15 proc. udziałów w Fischer Air kupił Krzysztof Moska, znany inwestor giełdowy. Nieoficjalnie mówi się, że jego zaangażowanie w lotniczą firmę może się jeszcze zwiększyć. O ile - nie wiadomo. Wartość transakcji na razie nie jest znana. Z naszych szacunków wynika jednak, że 15-proc. pakiet udziałów przewoźnika powinien kosztować ponad 2 mln zł. - We wtorek powinno nastąpić przeniesienie 15 proc. udziałów Fischer Air na pana Krzysztofa Moskę - mówi Tomasz Halabowski, rzecznik Cash Flow.
Bez pieniędzy nie polecą
Fischer Air potrzebuje pieniędzy po to, żeby uruchomić loty w nadchodzącym sezonie zimowym. Krótki termin, jaki dostali inwestorzy na ewentualne podjęcie decyzji, może wynikać z faktu, o którym na razie się nie mówi. Samoloty - dwa boeingi 757, którymi spółka lata, nie należą do niej. Są własnością spółki AWAS, leasingującej maszyny. Jeśli Fischer Air nie otrzyma pieniędzy i nie zapłaci kolejnych rat leasingowych, w najbliższym czasie straci samoloty i zakończy działalność. Nie dziwi więc, że Cash Flow spieszy się ze znalezieniem inwestora. Giełdowa firma od niedawna jest właścicielem 85 proc. udziałów w FAP. Stanowiły one zabezpieczenie pożyczki w wysokości 850 tys. zł, jakiej Cash Flow udzielił spółce Podróże TV, uprzedniemu właścicielowi linii lotniczych. Jeśli FAP straci samoloty, Cash Flow nie odzyska pieniędzy i nie znajdzie inwestora dla linii lotniczych.
W ofercie skierowanej do inwestorów Cash Flow proponuje dwa sposoby zaangażowania się w lotniczy biznes. Pierwszy to przekazanie wspomnianych 15 mln zł liniom w formie pożyczki. Drugi to podwyższenie kapitału i wykupienie 100 proc udziałów FAP.
Ma się opłacać