Certyfikaty indeksowe, które w listopadzie trafią na Giełdę Papierów Wartościowych, są zaliczane do instrumentów pochodnych. Ich konstrukcja jest jednak znacznie prostsza niż w przypadku kontraktów terminowych czy opcji. Nie towarzyszy im też dźwignia finansowa, a zarabiać można tylko na wzroście notowań. Instrumenty te nie powinny więc sprawiać problemu nawet niedoświadczonym inwestorom.
Nie tylko polskie spółki
Certyfikaty na indeks NTX (New Europe Blue Chip Index) umożliwią polskim inwestorom pośrednie lokowanie pieniędzy w 30 najpłynniejszych spółek z takich krajów, jak z Austria, Bułgaria, Czechy, Chorwacja, Polska, Słowacja, Słowenia, Rumunia i Węgry. Obecnie największy udział w tym indeksie mają spółki austriackie (41,2 proc.), wśród których są m.in. Erste Bank i OMV. Polskę reprezentują Bank BPH, KGHM, Pekao, PKN Orlen, PKO BP i Telekomunikacja. Razem nasze spółki mają prawie 22-proc. wagę w indeksie, co daje im drugie miejsce. Na dalszych miejscach są Węgry (15,1 proc.) oraz Czechy (13,6 proc., największą spółką z tego kraju jest CEZ).
Przekrój sektorowy pokazuje, że największy udział w indeksie mają banki (35 proc.), za nimi są spółki paliwowe (19,8 proc.), telekomunikacyjne (14 proc.), użyteczności publicznej (9,5 proc.), metalurgiczne i wydobywcze (9,3 proc.) oraz farmaceutyczne (6,7 proc.).
Warunki emisji