Reklama

Można żyć bez liniowego

Upraszczanie systemu podatkowego może koncentrować się na zmianach w obrębie obecnego systemu

Publikacja: 24.10.2006 09:05

Minął już ponad rok od ostatnich wyborów parlamentarnych. I w zapomnienie odszedł temat podatku liniowego. Zagadnienie, wokół którego obracała się debata przedwyborcza, zostało przyćmione przez dyskusję dotyczącą odmrożenia progów podatkowych lub ewentualnego wprowadzenia dwóch stawek podatkowych. Warto jednak wrócić do tego tematu choćby dlatego, że Międzynarodowy Fundusz Walutowy opublikował ostatnio artykuł dotyczący wpływu podatku liniowego na sytuację gospodarczą. Ponieważ w kampanii wyborczej cała debata na tematy podatkowe opierała się raczej na popularnych sloganach niż argumentach ekonomicznych, artykuł ten wydaje się szczególnie interesujący.

Chociaż podatek liniowy jest często przedstawiany jako najprostszy lek na problemy, z którymi boryka się polska gospodarka, publikujący pod "szyldem" MFW analitycy najwidoczniej nie są pod wrażeniem takich rozwiązań. Ich zdaniem, reformy podatkowe przeprowadzone w ostatnich latach w różnych krajach (m.in. w Rumunii, na Słowacji i na Ukrainie) powodowały najczęściej spadek, a nie wzrost dochodów budżetowych z tytułu PIT. Oznacza to, że wbrew licznym głosom nie doprowadziły one do tak znacznego zmniejszenia szarej strefy, które umożliwiłoby sfinansowanie wprowadzanej reformy.

Ponadto brakuje dowodów, które mogłyby potwierdzić, że odejście od progresywnego opodatkowania miało w tych krajach pozytywny wpływ na rynek pracy. Najwidoczniej spadek stawki podatkowej dla części pracowników nie był wystarczającym impulsem, by doprowadzić do wydłużenia czasu pracy. Nie jest to aż tak zaskakujące, gdyż niższe podatki mogą wywoływać efekt dochodowy, polegający na tym, że po zmianach gospodarstwa domowe, pracując tyle samo, dysponują i tak wyższymi dochodami do dyspozycji. Tym samym zachęta do wydłużania czasu pracy jest wyraźnie mniejsza.

W ten sposób najważniejsze argumenty wysuwane przez zwolenników podatku liniowego tracą na znaczeniu. Nie oznacza to jednak, że pomysł reformy podatkowej był chybiony lub nieuzasadniony argumentami ekonomicznymi. Nikt w Polsce chyba nie kwestionuje tezy, że prostszy i bardziej przejrzysty system podatkowy stanowiłby znaczne ułatwienie dla przedsiębiorców. Powyższe argumenty pokazują tylko, że upraszczanie systemu podatkowego nie musi wcale polegać na przejściu do podatku liniowego, lecz może koncentrować się na zmianach w obrębie obecnego systemu. Tym bardziej że ta poprzednia droga wcale nie jest efektywniejsza niż reforma przeprowadzana przy zachowaniu progresji.

Niewątpliwie jest to całkiem dobra wiadomość dla Polski, gdyż oznacza, że brak szans na wprowadzenie podatku liniowego wcale nie przekreśla szans na szybki wzrost gospodarczy. W końcu podobne efekty ekonomiczne mogą zostać osiągnięte przy systemie progresywnym, dla którego poparcie polityczne (a może również społeczne) jest zdecydowanie większe niż dla podatku "płaskiego". Właśnie dzięki temu poparciu ewentualne zmiany mogą okazać się bardziej trwałe, a przez to również zdecydowanie skuteczniejsze niż ewentualna liniowa rewolucja.

Reklama
Reklama

Niestety nie zmienia to faktu, że na razie postępy w zakresie upraszczania obecnego systemu podatkowego są bardzo znikome.

Starszy ekonomista, Citibank Handlowy

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama