Z nieoficjalnych ustaleń "Parkietu" wynika, że negocjacje Nafty Polskiej z potencjalnym inwestorem w zakładach azotowych Kędzierzyn (ZAK) i Tarnów (ZAT) weszły w decydującą fazę. Jak powiedziano nam w źródeł zbliżonym do rozmów, jeszcze w tym tygodniu może się wyjaśnić, czy strony podpiszą aneks, przedłużający ważność warunkowej umowy sprzedaży 80 proc. akcji ZAK i ZAT. Wygasa ona 4 listopada. Pod koniec ubiegłego tygodnia Nafta Polska, po naciskach ze strony Ministerstwa Skarbu Państwa, zwróciła się do firmy PCC z propozycją przedłużenia umowy. Zasygnalizowała też, że chce ponownie podjąć kwestię ceny (465,8 mln zł), jaką niemiecka firma ma zapłacić za przejmowane pakiety.

Z naszych ustaleń wynika, że strony nie doszły do porozumienia. Jedynym efektem rozmów jest jak dotąd protokół rozbieżności. Jedną z najbardziej palących dla Nafty Polskiej kwestii jest sprawa dywidendy z ubiegłorocznego zysku ZAT. Jeśli przed 4 listopada Skarb Państwa nie wyda zgody na sprzedaż tarnowskiej firmy, Nafta dostanie tylko 30 mln zł. Reszta z 82 mln dywidendy pozostanie w ZAT. Gdyby po przedłużeniu umowy Niemcy kupili polską firmę, przejęliby wraz z nią pieniądze na dywidendę.

Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, Nafta rozpatruje trzy warianty postępowania. Pierwszy zakłada przedłużenie rozmów do 15 grudnia oraz podwyższenie ceny o co najmniej 52 mln zł. Drugi, uzyskanie porozumienia jedynie co do prolongaty ważności umowy prywatyzacyjnej. Trzecia możliwość to fiasko rozmów i faktyczny koniec transakcji. - Trudno powiedzieć, która opcja wygra. Najbardziej prawdopodobne było, że prywatyzacja tych dwóch firm zakończy się fiaskiem. Jednak obecnie nie jest to takie pewne - powiedziała nam osoba zbliżona do rozmów.