Niepodważalną pozycję numer jeden na polskim rynku instrumentów pochodnych potwierdzają kontrakty na WIG20. Ostatnie rekordy liczby otwartych pozycji wskazują na wciąż rosnące zainteresowanie tymi instrumentami. W dalszym ciągu pozostają domeną indywidualnych inwestorów, ale jednocześnie w coraz większym stopniu swoją obecność zaznaczają instytucje. W I połowie tego roku indywidualni inwestorzy mieli 70-proc. udział w obrotach kontraktami i 69-proc. opcjami, podczas gdy w 2004 r. było to po 74 proc., a w rekordowym 2000 r. ta grupa inwestorów odpowiadała aż za 85 proc. obrotów na rynku futures.
Liczba otwartych pozycji na wszystkich seriach kontraktów na WIG20 przekroczyła ostatnio 65 tys. sztuk. To oznacza, że w depozytach zabezpieczających zamrożone jest ok. 250 mln zł, a wartość otwartych kontraktów przekracza 2 mld zł. Te liczby robią wrażenie.
Na rynku giełdowym systematycznie rozwijają się jedynie kontrakty terminowe na WIG20. Wciąż uprawnione jest twierdzenie, że na nich rozpoczyna się i kończy giełdowy rynek instrumentów pochodnych. Kontrakty terminowe na inne indeksy GPW oraz akcje są jedynie tłem dla obrotu sztandarowym derywatem naszej giełdy. Opcje wciąż jeszcze nie wyszły poza fazę raczkowania, choć stopniowo zyskują na popularności. Kontrakty na obligacje też cechuje niewielka płynność.
Równocześnie coraz aktywniejsze życie toczy się w innych sferach rynku pochodnych. Swoich zwolenników znalazły zagraniczne instrumenty pochodne. Polscy inwestorzy mają możliwość spekulowania na największych giełdach - Euronext, Eurex, Chicago Mercantile Exchange (CME) czy Chicago Board of Trade (CBOT). Coraz szerzej swoje bramy otwiera też rynek pozagiełdowy. Przyjęcie statusu domów maklerskich przez firmy oferujące dostęp do platform, na których odbywa się handel instrumentami na rynku pozagiełdowym, zwiększyło ich wiarygodność, a inwestorom dało większe poczucie bezpieczeństwa.
Wraz z otwieraniem się nowych rynków dla polskich inwestorów rośnie paleta instrumentów, jakimi mogą handlować. Z jednej strony chodzi o ich różnorodną specyfikę - od kontraktów terminowych, przez opcje, do kontraktów na różnice kursowe - z drugiej o dostęp do często diametralnie odmiennych rynków. To stanowi dla inwestorów poważne wyzwanie, by zapoznać się z ich specyfiką i charakterystyką. Inne czynniki wpływają na notowania walut czy obligacji, inne rzutują na ceny towarów, inaczej ocenia się koniunkturę giełdową. Na poszczególnych rynkach odmienna jest skuteczność metod analizy. Ceny towarów w bardzo dużym stopniu zależą od czynników fundamentalnych, na kursy walutowe patrzy się głównie przez pryzmat analizy technicznej, na rynkach akcji trzeba umieć posługiwać się metodami wyceny.