Od połowy października na wykresie WIG20 powstaje negatywna formacja głowy z ramionami. Lokalny szczyt z 16 października jest jej lewym ramieniem, wierzchołek z 20 to głowa, a maksimum z ostatniego czwartku to prawe ramię. Podczas piątkowej sesji indeks spadł do poziomu linii szyi (3128 pkt), a następnie odbił się od niej. Na krótką metę jest to może i optymistyczne, ale z drugiej strony trzecie potwierdzenie linii szyi zwiększa jej wiarygodność i tym samym wiarygodność jej ewentualnego przełamania. Poza tym w ostatnich tygodniach pojawiły się sygnały świadczące o słabości rynku. 20 października WIG20 przekroczył szczyt z 31 lipca. Był to pozytywny sygnał, ale rynek był już za słaby, by zareagować dalszym wzrostem. Zamiast tego nastąpił głęboki i dynamiczny spadek widoczny na wykresie dziennym pod postacią długiej czarnej świecy. Jej korpus całkowicie zakrywa białą świecę z poprzedniego dnia, tworząc negatywną formację objęcia bessy. Drugim negatywnym sygnałem jest zamknięcie czwartkowej luki hossy w wyniku wczorajszego spadku. Wszystko to przemawia za przełamaniem linii szyi i kontynuacją spadków. Na podstawie wysokości formacji RGR można prognozować jego zasięg na około 110 punktów. Po odjęciu tej wartości od poziomu, na którym znajduje się linia szyi, otrzymujemy 3015 pkt. Taki spadek nie powinien spowodować pogorszenia długoterminowej sytuacji technicznej. Bardziej niepokojące na dłuższą metę są obroty. Mimo że indeks ostatnio zbliżył się do poziomu swojego historycznego maksimum, poziom obrotów jest znacznie mniejszy niż podczas ustanawiania rekordu. Obawy budzi także euforia wokół spółek budowlanych. Wprawdzie jej skala jest mniejsza od tego, co działo się w 2000 roku wokół firm internetowych, ale analogia i tak się nasuwa. Mniej istotne wydaje się natomiast rozwarstwienie rynku na bardzo mocne małe i średnie spółki oraz znacznie słabsze blue chipy. Wprawdzie zgodnie z teorią

to też powinno być interpretowane jako sygnał słabości, ale taka sytuacja utrzymuje się z przerwami od co najmniej dwóch lat i do tej pory nie pociągnęła za sobą

załamania.