Reklama

To wszystko fikcja

Bez fikcji życie byłoby nie do zniesienia. Mamy potrzebę grania, udawania, ściemniania i podobania się

Publikacja: 30.10.2006 09:45

Dziękuję za rozmowę. Cieszę się, że poświęcił mi pan swój czas. Kandydat przetrwał godzinę pod ostrzałem moich pytań. Teraz napięcie opada. Kandydat wyluzowuje się i głęboko wydycha powietrze. Nadchodzi chwila prawdy. Kandydat staje się sobą i przestaje grać dopiero, kiedy kończy się spotkanie kwalifikacyjne. Kandydat mówi:

- Ja też się cieszę, że pana poznałem.

- Bardzo dziękuję.

- Naprawdę. Muszę powiedzieć, że czytam pana felietony co tydzień. Zawsze mnie intrygują.

- Intrygują?

Reklama
Reklama

- Tak. Jak pan znajduje tyle pomysłów? Czy naprawdę tyle pan dostrzega u swoich kandydatów? Zacząłem się bać, co pan zobaczy u mnie. Może napisze pan felieton o mnie?

- Nie mógłbym ze względu na poufność.

- Wiem, że zawsze jest adnotacja, że wydarzenia są fikcyjne. Ale brzmią bardzo prawdziwie; jakby pochodziły prosto z pana notatek.

- Są prawdziwe, ale nie są prawdą.

- Co to znaczy?

- Mogłyby się wydarzyć, ale się nie wydarzyły. To jest fikcja bardziej prawdziwa niż sama prawda. Każdy felieton powstaje ze zlepków życiorysów kandydatów. Moja praca twórcza polega na tym, aby ułożyć felieton w taki sposób, aby nikt nie rozpoznał siebie w całości, ale aby wszyscy trochę rozpoznali siebie.

Reklama
Reklama

- Nie obraziłbym się, gdyby poświęcił mi pan cały felieton.

- Nie sądzę. Nie wie pan przecież, jaki pana obraz przedstawiłbym.

- Zakładam, że powtórzyłby pan moje słowa.

- To, co pan opisywał przed chwilą, to prawdziwa fikcja.

- W jakim sensie?

- Ładnie pan mówił, w jaki sposób zdobywał pan kolejne udziały na rynku. A ja dwa dni temu rozmawiałem z pana bezpośrednim konkurentem, który powiedział mi coś odwrotnego.

Reklama
Reklama

- Niemożliwe. On skłamał. Nie wierzę.

- Niewiarygodne?

- Niewiarygodne.

- Prawdziwe jest to, że przestraszył się pan, kiedy powiedziałem, że rozmawiałem z pana konkurentem. Naprawdę było widać, jak bardzo pan się przestraszył. Przyznaję, że rzeczywiście nie rozmawiałem z tym konkurentem. Ale mogę się założyć, że gdybym z nim rozmawiał, to miałbym dwie zupełnie inne wersje. On uwzględniłby inne definicje rynku. Mówiłby nie o wolumenie, ale o wartości. Nie opisywałby wydarzeń od roku wstecz, ale od pięciu lat. Skupiłby się bardziej na rentowności interesu.

- Czy to prawda, że nie spotkał się pan z nim? To brzmi w gruncie rzeczy, jakby pan z nim rozmawiał.

Reklama
Reklama

Kandydat jest już sobą. Milczy, patrzy z ukosa i zaciska pięści. Wygląda na to, że chciałby uderzyć w stół, a może we mnie? Jeśli wyceluje we mnie, to będzie koniec fikcji. Podbite oko okiem będzie przypominać mi, co jest prawdą, a co fikcją.

A dla państwa, drogich Czytelników, przypomnę trzy zasady, jakimi kieruję się na rozmowach:

- każdy lubi mówić o sobie, zwłaszcza z tymi, którzy mu wierzą, że mówi prawdę. Dlatego rozmawiając z kandydatami, zawsze kiwam głową z aprobatą;

- niestety, najwięcej prawdy znajduje się zawsze nie w tym, co kandydat mówi o sobie, ale w tym, w jaki sposób to mówi. Dlatego zaczynam wierzyć kandydatowi dopiero po zakończeniu rozmowy;

- w większości żyjemy w fikcji. Bez fikcji życie (szczególnie zawodowe) byłoby nie do zniesienia. Mamy potrzebę grania, udawania, ściemniania i podobania się... aby ruszyć do przodu. Prawda jest tylko chwilą zatrzymania, aby raz na jakiś czas dopiąć swego. Dlatego moje felietony oparte na fikcji mówią bardziej prawdę niż sama rzeczywistość.

Reklama
Reklama

Opisane zdarzenia są fikcyjne.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama