Czwartkowe notowania EUR/USD determinowały sprzeczne czynniki, więc ostatecznie nie doszło do wyraźniejszych zmian. Jastrzębio zinterpretowano słowa szefa Europejskiego Banku Centralnego zapowiadające wzmożoną czujność przy obserwacji poziomu inflacji w strefie euro oraz o tym, że stopy procentowe w Eurolandzie są nadal niskie. To pobudziło oczekiwania na dalsze zacieśnienie polityki pieniężnej w 2007 r. (w odczuciu inwestorów grudniowa podwyżka stóp jest przesądzona). Znaczenie tych wiadomości zneutralizowały amerykańskie dane, które wykazały dalsze przyspieszenie tempa wzrostu kosztów pracy oraz obniżenie dynamiki przyrostu efektywności pracy w III kwartale. Wydajność pracy w ujęciu rocznym rosła najwolniej od 1997 r. Kurs EUR/USD jest w połowie przedziału, w jakim porusza się od pierwszej połowy maja. Wyznaczają go poziomy 1,25 i 1,29 USD. Nic nie wskazuje, by doszło do jego szybkiego opuszczenia. Przełamanie przez euro 1,278 USD otwierałoby drogę do testu 1,29 USD. Spadek poniżej 1,265 USD będzie oznaczać powrót do 1,25 USD.