Miało być szybciej i łatwiej. Będzie, ale nie przy budowie dróg - tak uważają drogowcy. Chodzi im o zapowiadane uproszczenia w procedurach przetargowych. W ubiegłym tygodniu rząd przyjął drugą już w tym roku nowelę ustawy o zamówieniach publicznych. - Pierwsza nie poprawiła naszej sytuacji. Cały czas branża ma te same problemy co wcześniej - szczególnie ze specyfikacjami oraz z protestami. Druga nowelizacja także nie wprowadzi żadnych rewolucyjnych zmian - mówi przedstawiciel firmy, zajmującej się budownictwem drogowym.
- Drogowcom ten projekt na pewno życia nie ułatwi. Uproszczenia dotyczą tylko przetargów o małej wartości. A do takich zamówienia na budowę dróg na pewno nie należą. Mam nadzieję, że projekt zostanie poprawiony podczas prac sejmowych - podkreśla Wojciech Malusi, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa.
Krytyczna dyrekcja
Problemy z wyłonieniem wykonawców są od wielu lat bolączką Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Jej zdaniem, złe prawo dotyczące zamówień publicznych to - obok przepisów o ochronie środowiska oraz zagospodarowaniu przestrzennym - główny powód ślamazarnego tempa budowy nowych dróg i autostrad. Choć przedstawiciele dyrekcji od początku roku głośno nawołują do zmiany feralnych przepisów, to nowela nie przypadła im do gusty. Wręcz mówią o niej: gniot.
- Niektóre pomysły wprowadzone do noweli nie skrócą, ale wydłużą czas trwania inwestycji drogowych - ocenia jeden z wysokich urzędników GDDKiA. Wskazuje m.in. na likwidację robót dodatkowych. Według niego, doprowadzi to do zatrzymywania prac do czasu wyłonienia w kolejnym przetargu firmy, która wykona roboty nieuwzględnione w zamówieniu. Obecnie takie prace realizuje zwycięzca głównego przetargu.