Reklama

Bruksela jest ostrożna

Najnowsze prognozy ekonomiczne Komisji Europejskiej nie potwierdzają optymizmu Ministerstwa Finansów, które ocenia, że być może już w przyszłym roku uda się Polsce wyjść z procedury nadmiernego deficytu

Publikacja: 07.11.2006 07:43

2 proc. PKB - taki, zdaniem Brukseli, będzie niedobór sektora rządowego i samorządowego Polski w 2007 roku. W swojej najnowszej prognozie makroekonomicznej (tzw. Autumn Economic Forecast) Komisja Europejska zmniejszyła szacunki deficytu o 1 pkt proc. Jeszcze w maju niedobór oceniano na 3 proc.

Wielkości te zakładają, że fundusze emerytalne są częścią sektora. Problem w tym, że taka klasyfikacja jest możliwa tylko do końca marca przyszłego roku. Już od kwietnia Polska będzie musiała do deficytu doliczyć transfery z ZUS do OFE. W efekcie niedobór sektora wyniesie tak naprawdę nie 2, ale 4 proc. PKB. - W następnej prognozie dane zostaną skorygowane i dodane do nich zostaną dwa punkty - przyznał zresztą Joaquín Almunia, unijny komisarz ds. polityki gospodarczej i pieniężnej. Zdaniem Komisji, sytuacja nie ulegnie znaczącej poprawie nawet w 2008 r. Wówczas deficyt sektora bez OFE wyniesie 3,9 proc. PKB.

Miało być tak dobrze

Resort finansów zakładał tymczasem bardziej optymistyczny scenariusz. Na początku października wicepremier i minister finansów Zyta Gilowska poinformowała, że niedobór sektora bez OFE wyniesie za rok 3,7 proc. PKB, a za dwa lata obniży się do 3,3 proc. PKB. Co więcej, w 2009 roku Polska miała spełnić najtrudniejsze dla nas kryterium fiskalne z traktatu z Maastricht - a więc zejść z deficytem poniżej 3 proc. PKB. Tydzień temu, w rozmowie z "Parkietem" Z. Gilowska stwierdziła, że wynik sektora może być jeszcze lepszy - nawet 3,5 proc. PKB w 2007 r. Wicepremier liczyła, że dzięki temu Polska uzyska prawo do odjęcia od deficytu części kosztów reformy emerytalnej. W efekcie dałoby to nam szanse na wyjście z procedury nadmiernego deficytu.

Są powody do zatroskania

Reklama
Reklama

Bruksela oceniła tymczasem, że zaplanowane wpływy z podatków dochodowych w projekcie przyszłorocznego budżetu (53,6 mld zł) są zbyt wysokie. To może dziwić, ponieważ w tym roku dochody z PIT idą o wiele lepiej, niż planowano. Poza tym KE podniosła prognozy wzrostu gospodarczego dla Polski w 2007 r. z 4,6 do 4,7 proc. i prognozę inflacji (z 1 do 1,4 proc.). "Wzrost gospodarczy nie będzie już generował takich przyrostów dochodów podatkowych" - zaznacza jednak Bruksela.

KE przestrzega również, że wydatki inwestycyjne oraz transfery socjalne okazać się mogą wyższe, niż zaplanował rząd. Wreszcie, zwraca nam uwagę na fakt, że nie doceniamy skłonności pożyczkowych samorządów. Bruksela sądzi, że prognozowany przez rząd łączny wynik województw, gmin i powiatów w kolejnych latach (-0,1 proc. PKB) jest zbyt optymistyczny - zwłaszcza że inwestycje za pieniądze unijne oznaczają konieczność zadłużania się. Na podobne czynniki wskazują zresztą agencje ratingowe.

Do tej pory bliższe prawdy były szacunki rządu. Ale to unijne prognozy posłużą ocenie, czy sytuacja finansów Polski jest stabilna.

Komentarz

Maciej Krzak

ekspert PKPP Lewiatan

Reklama
Reklama

Poróżnił nas wynik samorządów

Bruksela twierdzi, że gorsza, w stosunku do rządowej, prognoza deficytu sektora w 2007 r. to efekt

tego, że przeszacowaliśmy wpływy z PIT i CIT oraz wynik samorządów. Wydaje mi się, że rząd przeszacowuje raczej dochody z VAT. Przyznać trzeba, że zbyt optymistycznie oceniamy sytuację samorządów  - deficyty w 2007 r. i 2008 r. będą wynosiły raczej 0,5 proc. niż 0,1 proc. PKB, jak prognozuje rząd. Takimi rozbieżnościami rynki finansowe nie powinny się jednak przejmować. Dla większości inwestorów sytuacja Polski w 2008 r. to bardzo odległa perspektywa.

Lars Christensen

ekonomista Danske Banku

Inne podejście do budżetuWśród ekonomistów przyjęło się, że Komisja Europejska nie ma dokładnej wiedzy o wszystkich czynnikach generujących wzrost gospodarczy, sporo wie jednak na temat budżetu krajów członkowskich. Większy pesymizm w szacunkach Brukseli bierze się być może stąd, że bardziej sceptycznie ocenia ona politykę fiskalną Polski. Wszyscy wiedzą, że rząd w Warszawie narażony jest na presje wydatkowe. Analitycy rynkowi owszem, czytają prognozy, ale sytuację Polski oceniają raczej na podstawie długoterminowych tendencji. Oczekują też na datę przyjęcia euro.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama