2 proc. PKB - taki, zdaniem Brukseli, będzie niedobór sektora rządowego i samorządowego Polski w 2007 roku. W swojej najnowszej prognozie makroekonomicznej (tzw. Autumn Economic Forecast) Komisja Europejska zmniejszyła szacunki deficytu o 1 pkt proc. Jeszcze w maju niedobór oceniano na 3 proc.
Wielkości te zakładają, że fundusze emerytalne są częścią sektora. Problem w tym, że taka klasyfikacja jest możliwa tylko do końca marca przyszłego roku. Już od kwietnia Polska będzie musiała do deficytu doliczyć transfery z ZUS do OFE. W efekcie niedobór sektora wyniesie tak naprawdę nie 2, ale 4 proc. PKB. - W następnej prognozie dane zostaną skorygowane i dodane do nich zostaną dwa punkty - przyznał zresztą Joaquín Almunia, unijny komisarz ds. polityki gospodarczej i pieniężnej. Zdaniem Komisji, sytuacja nie ulegnie znaczącej poprawie nawet w 2008 r. Wówczas deficyt sektora bez OFE wyniesie 3,9 proc. PKB.
Miało być tak dobrze
Resort finansów zakładał tymczasem bardziej optymistyczny scenariusz. Na początku października wicepremier i minister finansów Zyta Gilowska poinformowała, że niedobór sektora bez OFE wyniesie za rok 3,7 proc. PKB, a za dwa lata obniży się do 3,3 proc. PKB. Co więcej, w 2009 roku Polska miała spełnić najtrudniejsze dla nas kryterium fiskalne z traktatu z Maastricht - a więc zejść z deficytem poniżej 3 proc. PKB. Tydzień temu, w rozmowie z "Parkietem" Z. Gilowska stwierdziła, że wynik sektora może być jeszcze lepszy - nawet 3,5 proc. PKB w 2007 r. Wicepremier liczyła, że dzięki temu Polska uzyska prawo do odjęcia od deficytu części kosztów reformy emerytalnej. W efekcie dałoby to nam szanse na wyjście z procedury nadmiernego deficytu.
Są powody do zatroskania