Wczoraj cena akcji Polmosu Białystok przekroczyła cenę z wezwania ogłoszonego przez strategicznego inwestora. Sięgnęła 86,2 zł. CEDC, które posiada 65,98 proc. udziałów w kapitale zakładowym producenta Żubrówki oferuje mniejszościowym akcjonariuszom 85,25 zł za walor. Chce skupić wszystkie papiery z rynku i wycofać Polmos Białystok z giełdy. "Parkiet" już wcześniej informował, że może się to nie udać. Teraz powodzenie wezwania wydaje się minimalne. W półtorarocznej historii obecności białostockiej wytwórni wódek na GPW kurs tylko przez 6 dni przekraczał cenę z oferty CEDC. W ciągu sześciu miesięcy poprzedzających wezwanie wynosił średnio 80,15 zł. W tych granicach wyceniali też papiery Polmosu analitycy.
Wiara w drugie wezwanie
z wyższą ceną
- Myślę, że inwestorzy zainteresowali się Polmosem Białystok, bo wierzą, że wezwanie zostanie powtórzone z wyższą ceną - mówi Jacek Buczyński, analityk z BM Banku BPH. Zwraca też uwagę na dobre wyniki, jakie producent wódki przedstawił w tym tygodniu. Przychody w III kw. wyniosły prawie 310 mln zł, zysk netto został poprawiony o ok. 50 proc. i przekroczył 21 mln zł.
Ostatnio część drobnych inwestorów przy wsparciu Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych zakwestionowała cenę proponowaną w wezwaniu. Mniejszościowi akcjonariusze uważają, że korzystna dla nich byłaby wymiana akcji Polmosu Białystok na walory planującego wejście na GPW CEDC.