Autorzy raportu "Rynek budowlany w Polsce - wykorzystać szansę" z ING Banku Śląskiego przewidują "tłuste" lata w branży. Ich zdaniem, dobra koniunktura utrzyma się co najmniej kilka lat. Analitycy banku liczą, że w Polsce powtórzy się dynamiczny rozwój podobny do rynku hiszpańskiego. Jednym z argumentów ma być odpowiednie wykorzystanie pieniędzy z Unii Europejskiej. Budownictwo może liczyć na ok. 30 mld euro w latach 2007-2013. - Dobrą koniunkturę w branży wspomoże wysoki wzrost gospodarczy i rosnące nakłady inwestycyjne - ocenia Edmund Kubeczka, dyrektor ING Banku Śląskiego.
Ekonomiści banku oczekują, że produkcja budowlano-montażowa będzie rosła na poziomie 8 proc. w ciągu najbliższych lat. W tym roku, po kilku latach marazmu, dynamika będzie dwucyfrowa. Na koniec sierpnia wyniosła 12,4 proc., uwzględniając firmy zatrudniające powyżej dziewięciu osób. W ostatnich latach w strukturze budowlano-montażowej rośnie udział budynków przemysłowych oraz dróg ekspresowych. - Związane jest to z niedoborem autostrad oraz zagranicznymi inwestycjami w nowe zakłady produkcyjne i centra logistyczne - wyjaśnia E. Kubeczka.
Pozytywnym zjawiskiem w firmach budowlanych jest stopniowo rosnąca rentowność netto. W 2005 r. wyniosła 1,7 proc. przy ogólnych zyskach branży w wysokości 895 mln zł. Przedsiębiorstwa budowlane, ankietowane przez ING Bank Śląski, w 52 proc. dobrze oceniają swoją sytuację finansową (15 proc. podmiotów nawet bardzo dobrze). W ich ocenie największymi optymistami są firmy z budownictwa komercyjnego oraz deweloperzy. Jednocześnie wśród czynników hamujących rozwój badane spółki wskazywały na brak planów do zagospodarowania przestrzeni, rosnące ceny gruntów oraz niedobór pracowników.