Cena najdroższej akcji na giełdzie nowojorskiej przekroczyła 100 tys. dolarów. Jaka spółka może pochwalić się takim kursem? To Berkshire Hathaway Inc. (symbol papieru BRKA). Ta nazwa mówi chyba wszystko. Tak, to spółka, której szefem i głównym udziałowcem jest Warren Buffett - geniusz inwestowania i cierpliwości.
Nie o nim jednak będzie tu mowa. No, może poza faktem, że jest to jedyny prezes, którego płaca roczna jest niższa od ceny za jedną akcję prowadzonej przez niego spółki.
To nie płaca jest dla Buffetta głównym źródłem dochodów, ale wzrost ceny posiadanych przez niego walorów. Akcje BRKA, mimo wysokiego kursu, nie były dzielone. W efekcie doszło do tego, że tylko nieliczne osoby prywatne mają możliwość pochwalenia się tym, że są akcjonariuszami tego przedsiębiorstwa. To dobry papier dla funduszy inwestycyjnych.
Awersja Buffetta do splitu (podziału akcji) ma swoje oddziaływanie edukacyjne, ale w pewnym sensie kreuje jego spółkę na swego rodzaju dobro luksusowe. Niedługo w dobrym tonie będzie posiadać jacht, dobry samochód i być akcjonariuszem BRKA. Tym bardziej że posiadanie takiego dobra po prostu się opłaca. Nowe rekordy ceny akcji nie są jedynie rekordami nominalnymi, jak w przypadku ostatnich rekordów Dow Jonesa, której realnie do szczytów jeszcze sporo brakuje.
Walor edukacyjny związany jest z tym, że kolejnymi rekordami spółka potwierdza zasadę, która powinna być wskazówką dla początkujących inwestorów, a która brzmi, by swoje pierwsze kroki na parkiecie kierować w stronę firm o wysokiej nominalnie cenie. Oczywiście, to nie gwarantuje zysków. Takie podejście zwiększa jednak szansę na wygraną, a przynajmniej pomaga uniknąć poważniejszych strat. Wysoka cena nominalna papierów spółki, która ma długą historię na rynku kapitałowym, może być potwierdzeniem, że sprawy w niej idą w dobrym kierunku. Ta wysoka cena nie wzięła się przecież znikąd.