Reklama

Po pierwsze samodzielność

Publikacja: 10.11.2006 07:57

KENNETH L. FISHER

>Urodzony 29.11.1950 r. w San Francisco w Kalifornii. Założyciel Fisher Investments. Wieloletni felietonista gazety "Forbers". Autor licznych bestsellerów dotyczących inwestowania na giełdzie, np. "Super Stocks" oraz "The Wall Street Waltz". Uznawany za najskuteczniejszego prognostyka giełdowego w USA.

>Zatrudniony: Fisher Investments, CEO

>Największy sukces: W latach 80. kupił 1,5 proc. udziałów w spółce Verbatim Corporation, na której w ciągu dwóch lat zarobił 1500 proc.

>Zainteresowania: XIX-wieczna historia przemysłu drzewnego w północnych górach Santa Cruz.

Reklama
Reklama

Po pierwsze - samodzielność

Dlaczego nigdy nie należy ufać analitykom?

Czy przychody są ważniejsze od zysku?

Czy warto kupować firmy przynoszące straty?

Na te pytania pozwala odpowiedzieć strategia stosowana przez Kennetha Fishera

Kenneth Fisher - założyciel Fisher Investments - prawdziwą sławę na Wall Street zdobył dopiero w 2006 roku, kiedy firma doradcza CXO Advisory Group okrzyknęła jego prognozy najskuteczniejszymi w historii amerykańskiej giełdy. Według CXO przepowiednie Fishera sprawdzają się w 69 procentach. Czyni go to bezkonkurencyjnym wobec jakiegokolwiek innego analityka giełdowego w USA. Do entuzjastycznych pochwał przyłączyły się natychmiast największe amerykańskie gazety biznesowe oraz portale internetowe zajmujące się rynkiem kapitałowym. Czym dokładnie zaimponował Kenneth Fisher zachodnim specjalistom giełdy, że tak bardzo zachwycili się jego umiejętnościami?

Reklama
Reklama

Popularny inwestor od 23 lat prowadzi własną rubrykę w amerykańskim wydaniu gazety "Forbes". Tym samym jest piątym najdłużej piszącym felietonistą w historii tego czasopisma. To właśnie publikacje w "Forbes" sprawiły, że jego prognozy zaczęły budzić podziw, ale i zadziwienie. Przykłady? 18 października, na samym dnie dużej korekty podczas hossy internetowej, Fisher zalecał czytelnikom wypełnienie portfela po brzegi akcjami, ponieważ nie jest to jeszcze koniec wzrostu. Pięć miesięcy później, na początku marca 2000 roku, ostrzegał, że znajdujemy się na szczycie bańki giełdowej oraz zapowiadał jej rychły koniec i spadki indeksu do połowy ówczesnej wartości. Niecałe dwa tygodnie później bąbel internetowy pękł. Rynek niedźwiedzia, który później nastąpił, po trzech latach doprowadził do 48-procentowego spadku indeksu S&P. Jeżeli jeszcze na kimś nie robi to wrażenia, warto dodać, że właśnie wtedy Fisher napisał tekst zatytułowany "Piękny rynek", w którym uroczyście obwieścił koniec bessy.

Giełdowe pochodzenie

Słynny felietonista urodził się w 1950 roku w San Francisco w Kalifornii. Jego ojcem był Filip Fisher, również znany inwestor giełdowy, autor bestsellera "Zwyczajne akcje i nadzwyczajne zyski", który drukowany jest do dziś. Wykładał on również na prestiżowym Stanford Graduate School of Business, którego mury opuściło wiele znamienitych postaci amerykańskiej finansjery. Nic dziwnego, że po odebraniu takiego wychowania i wykształcenia Kenneth postanowił związać swoją przyszłość z inwestowaniem.

Początkowo pracował dla własnego ojca, prowadząc rozmowy z menedżerami spółek na temat wyników finansowych. Jednak wkrótce postanowił założyć własny fundusz inwestycyjny. Przyszłemu wielkiemu graczowi giełdowemu nie bardzo przypadły do gustu strategie inwestycyjne stosowane przez własnego ojca. Obaj wprawdzie reprezentowali kontrariańskie podejście do giełdy, jednak Kenneth był o wiele bardziej radykalny, a jego pomysły dużo śmielsze. Tak zrodził się Fisher Investments - fundusz, za pomocą którego postanowił on wcielić swoje koncepcje w życie. Większość z nich, jak się później okazało, była strzałem w dziesiątkę.

W swojej działalności inwestycyjnej Fisher odniósł duży sukces głównie z dwóch powodów. Po pierwsze, udawało mu się niemal zawsze posiadać właściwą pozycję portfela w odpowiednim czasie. Uniknął dzięki temu strat podczas wszystkich ważniejszych krachów. Po drugie, na uwagę zasługuje skuteczny dobór spółek, wśród których znalazło się wiele prawdziwych giełdowych hitów.

Jego największym sukcesem był zakup papierów Verbatin Corporation na początku 1981 roku. Fisher, wówczas jeszcze szerzej nieznany inwestor, był tak bardzo przekonany o rychłym sukcesie firmy, że zgromadził aż 1,5 procent udziałów w spółce. Akcje giełdowego producenta dyskietek, które w chwili zakupu kosztowały zaledwie 3,5 dolara, dwa lata później warte były ponad 55 dolarów. Wówczas to Fisher sprzedał je z zyskiem, liczącym - bagatela - 1500 procent.

Reklama
Reklama

Swoje poglądy na rynek wyraził w serii artykułów oraz kilku książkach, z których zdecydowanie największym bestsellerem stał się podręcznik dla inwestorów zatytułowany "Super Stocks" ("Superakcje"). Oprócz piętnowania mitów dotyczących giełdy, Fisher wskazuje w niej, jak spośród tłumu notowanych firm wybrać te najlepsze, które w jego mniemaniu w perspektywie 3-5 lat są w stanie zyskać na wartości od 3 do 10 razy.

Najważniejsza jest psychologia

Fisher zwraca mocno uwagę na psychologiczne aspekty inwestowania. Jego zdaniem, nasz sposób myślenia, który wykształcił się tysiące lat temu, kiedy człowiek pałał się jeszcze głównie bieganiem z łukiem po lesie, jest zupełnie nieprzystosowany do obecnego natłoku informacji. Ludzki mózg, który nie różni się zbyt wiele od mózgów naszych mieszkających w jaskiniach przodków, nie radzi sobie zbyt dobrze z podejmowaniem decyzji inwestycyjnych. Każdy gracz musi o tym ciągle pamiętać i wystrzegać się różnych błędów myślowych. A tych jest cały wachlarz i wszystkie bardziej oddalają, niż przybliżają do osiągnięcia sukcesu.

W wyznawanych przez Fishera teoriach behawioralnych chyba największym grzechem jest gromadzenie w sobie uczucia dumy i odrzucanie żalu. Akumulowanie w sobie dumy to prosta droga do poczucia, że każdy osiągnięty sukces jest zasługą naszych umiejętności. Z kolei odsuwanie żalu sprawia, że za własne błędy nie winimy samych siebie, tylko na przykład brak szczęścia. Prowadzi to do nadmiernej pewności siebie. Taki sposób myślenia był być może skuteczny 25 tysięcy lat temu, gdy po ziemi stąpał homo sapiens, jednak w świecie obecnych finansów przynosi więcej szkody niż pożytku. Każdy, kto chce wygrać z rynkiem, musi nauczyć się myśleć dokładnie odwrotnie, czyli kumulować w sobie żal i zdecydowanie odrzucać dumę.

Słynny inwestor z bardzo dużą rezerwą odnosi się do zaleceń analityków. Jedna z jego naczelnych zasad brzmi "Profesjonaliści nigdy nie mają racji". Przeciętny inwestor sądzi zazwyczaj, że jego wiedza jest raczej niewielka w porównaniu z umiejętnościami fachowców z instytucji finansowych. Stąd tylko jeden krok do rozumowania, że prawdopodobnie osiągnie lepsze wyniki, gdy będzie się słuchał ich rad. Nic bardziej błędnego!

Reklama
Reklama

Teoria finansów mówi, że wszelkie dostępne na rynku informacje są już uwzględnione w cenach. Profesjonaliści mają z pewnością większy i szybszy dostęp do informacji. Jeżeli więc jako grupa wierzą, że coś się w przyszłości stanie, każdy inwestor może być pewien, że jest już to uwzględnione w cenach. Wniosek? Nie sposób jest zarobić, kierując się wskazówkami profesjonalistów.

Z dużym sceptycyzmem Fisher odnosi się także do wszelkich giełdowych guru. Wielcy inwestorzy odnosili sukcesy, ponieważ ich sposoby działania były nowatorskie. Zauważali na rynku to, czego nie dostrzegł przed nimi nikt inny. Weźmy na przykład Bena Grahama - ojca analizy fundamentalnej. Gdy jako pierwszy zaczął wyceniać spółki metodami dochodowymi, był to pomysł przełomowy i zapewnił mu nadzwyczajne zyski. Dziś jednak jego techniki stosuje chyba każde biuro maklerskie na świecie, więc raczej trudno byłoby w ten sposób "pokonać rynek". Strategie stawiające na małe spółki, duże spółki, papiery wzrostowe czy inwestowanie w wartość, wszystko to już kiedyś było i sukcesu tych koncepcji nie można powtórzyć.

Na giełdzie nic dwa razy się nie zdarza i żadna metoda nie działa wiecznie. Dlatego też, jeżeli ktoś myśli, że uda mu się dorobić, wykorzystując jakąś już istniejącą i sprawdzoną strategię, jest w wielkim błędzie. Każdy musi myśleć samodzielnie.

Superspółki

A jaką strategię wypracował sam Kenneth Fisher, żeby zwyciężyć rynek? Wielki inwestor uważał, że kluczowy jest wybór odpowiednich spółek - zwanych przez niego superspółkami. Firmy, które kupował, musiały spełniać wiele fundamentalnych kryteriów, a także znajdować się w odpowiedniej fazie cyklu produktowego. Najpierw jednak kilka słów o kryteriach.

Reklama
Reklama

Po pierwsze, przedsiębiorstwo powinno być zorientowane na wzrost. Oznacza to, że zarząd oraz wszyscy pracownicy muszą wręcz obsesyjnie dążyć do wzrostu wartości firmy. Po drugie, spółka powinna mieć solidnie ugruntowaną pozycję marketingową oraz potrafić zidentyfikować i zaspokoić oczekiwania klientów. Fisher szukał również sytuacji, w której przedsiębiorstwo ma jakąś nie całkiem uczciwą przewagę konkurencyjną, na przykład najtańsze koszty produkcji w branży lub pozycję monopolisty. Bardzo pożądane były też otwarte stosunki zarządu z załogą, tak aby sprzyjały powstawaniu nowych, kreatywnych pomysłów. Kierownictwo powinno także umieć perfekcyjnie kontrolować finanse przedsiębiorstwa, stosując jak najlepsze procedury i systemy kontrolne.

Nietrudno zauważyć, że znalezienie spółki spełniającej powyższe kryteria nie jest "lekkie, łatwe i przyjemne". Nie wystarczy jedynie przewertować szybko jakąś tabelkę lub zestawienie w gazecie - konieczne są dokładne badania każdej pojedynczej firmy. To jednak dopiero pierwsza część pracy, jaką wykonuje Fisher, szukając okazji do inwestycji. Nie wystarczy znaleźć dobrą spółkę - trzeba ją jeszcze kupić w odpowiednim momencie.

Słynny felietonista uważa, że większość firm przechodzi przez pewien cykl produktowy, ponieważ każdy artykuł, który oferują swoim klientom, ma własny specyficzny cykl życia. Dzieli się on na cztery fazy. Wpierw ma miejsce wprowadzenie produktu na rynek. Następnie obserwowany jest gwałtowny wzrost sprzedaży, który kończy się fazą "dojrzałości" produktu. W okresie późniejszym następuje już spadek zainteresowania artykułem firmy. Jest to ostatnia faza w cyklu życia. Przedsiębiorstwa intensyfikują wówczas działalność marketingową, aby utrzymać przychody na wysokim poziomie oraz pracują nad nową ofertą produktową. Rosnące koszty przy niezmienionej sprzedaży mogą wówczas doprowadzić nawet do powstania strat księgowych. I właśnie ten moment, gdy stary produkt traci już popularność, a nowy jeszcze jej nie zyskał, Kenneth Fisher uznaje za najlepszy na zakup akcji.

Kłopoty z wyceną

W tym miejscu pojawia się jednak pewien problem. Jak oszacować wartość spółki, która przynosi straty, skoro większość metod wyceny opiera się właśnie na wysokości zysku? Dlatego też Fisher opracował nowe wskaźniki, które pomogły mu oceniać atrakcyjność akcji. Najważniejszy z nich to P/S - Price/Sales (cena do sprzedaży), który dziś już na dobre zadomowił się w świecie finansów, jednak jego wynalezienie zawdzięczamy właśnie Kennethowi Fisherowi. Świetnie nadaje się on do wyceny spółek mających chwilowe problemy, ponieważ nawet jeżeli firma nie przynosi zysków, to wciąż generuje przychody. Zdaniem słynnego inwestora, P/S spółki powinien być nie większy niż 1,5, a najlepiej niższy niż 0,75. Jeżeli przekracza 3, warto się zastanowić nad sprzedażą papierów.

Reklama
Reklama

Inny ważny indykator wymyślony przez Fishera, to P/R - Price/Research (cena do badań naukowych). Wyraża on stosunek kapitalizacji firmy do jej wydatków na badania naukowe i rozwój, czyli tak zwane R&D. Badania te nie muszą oznaczać koniecznie jakiejś strasznie wysublimowanej działalności, wystarczy zwyczajna praca nad rozwojem oferty produktowej. Wskaźnik ten powinien znajdować się w przedziale między 5 a 10, natomiast przekroczenie 15 oznacza sygnał sprzedaży.

Jeżeli wybrana spółka spełnia wszystkie wymienione kryteria, to według Kennetha Fishera, jest to doskonała okazja do zarobienia pieniędzy. Strategia słynnego felietonisty przyniosła mu niemałe pieniądze, jednak trudno powiedzieć, czy obecnie można by ten sukces powtórzyć. Wiele z jego pomysłów, które kiedyś były pionierskie i przełomowe, dziś są już powszechnie stosowane. Trzeba pamiętać, że jak powiedział sam Fisher: Na giełdzie nie ma bohaterów i niewykonalne jest pokonanie rynku jedynie przez powielanie czyjejś strategii inwestycyjnej. Warto jednak pamiętać, że koncepcje inwestora z Kalifornii mogą bez wątpienia posłużyć jako kopalnia pomysłów do zbudowania własnej, nowatorskiej metody zarabiania na giełdzie.

"The time to buy is now"

Kenneth L. Fisher jest szczególnie podziwiany za swoje wyjątkowo trafne prognozy. Co więc felietonista z "Forbes" przepowiada nam na najbliższe czasy? W swojej ostatniej rubryce (26.10.06) wskazuje, że nadchodzący 2007 rok będzie trzecim rokiem prezydentury Georga Busha. W całej historii indeksu S&P były jedynie dwa "trzecie lata" prezydentury, które kończyły się spadkami - oba podczas Wielkiego Kryzysu w latach trzydziestych. Średnia stopa zwrotu z pozostałych wynosiła 20 procent, co czyni Fishera niebywale optymistycznym. Zwyżki mają się przełożyć również na giełdy zagraniczne. Artykuł kończy się słowami "The time to buy is now!".

Eurofaktor - (P/S 0,4). Spółka dotychczas zajmowała siź wykupywaniem wierzytelności w ramach umów factoringowych. W I półroczu 2006 r. Eurofaktor ogłosił nową strategiź rozwoju, w której zapowiedział rozszerzenie oferty produktowej o miźdzy innymi pożyczki pod zastaw samochodów oraz nowe formy finansowania dla deweloperów.

Redan - (P/S 0,5). Firma projektuje i zleca produkcję odzieży, głównie na Dalekim Wschodzie, którą sprzedaje za pośrednictwem własnych sieci sklepów (Top Secret, Textil Market i Troll) oraz placówek działających na zasadzie franczyzy. Cykl życia produktu w branży odzieżowej jest względnie krótki, ponieważ wymaga proponowania klientom nowych artykułów praktycznie co sezon. Być może nowe kolekcje pomogą Redanowi podreperować rentowność i znów wyjść na prostą.

ŚrubeX - (P/S 0,5). Spółka jest najwiźkszym w Polsce producentem gwintowanych elementów złącznych, tj. śrub, nakrźtek i wkrźtów dla wielu gałźzi przemysłu, m.in. motoryzacyjnego, wydobywczego, budowlanego, budowy maszyn, elektromaszynowego, elektrycznego, energetycznego, stoczniowego, infrastruktury drogowej, meblarskiego. Śrubeks od trzech kwartałów notuje straty, jednak jest szansa, że nowa strategia przygotowywana przez głównego udziałowca (Kelner) może okazać siź przełomem.

Wilbo - (P/S 0,4). Wilbo jest jedną z najwiźkszych w Polsce spółek w branży przetwórstwa rybnego. Wypromowało markź konserw rybnych Neptun. Oferuje także ryby mrożone i owoce morza, a także konserwy miźsne. Firma przechodzi obecnie restrukturyzacjź kosztową, a niedawno opublikowała strategiź rozwoju, w której zapowiedziała poszerzenie oferty o nowe, bardziej rentowne produkty, na przykład: dania gotowe.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama