Notowania rozpoczęły się od zwyżki cen o 22 pkt. Głównym powodem tego wybuchu optymizmu była publikacja wyniku finansowego PKN. Rynek został miło zaskoczony, gdyż zysk spółki zdecydowanie przekroczył poziom, jakiego oczekiwali analitycy.
To zaskoczenie uwidoczniło się w zmianie ceny.
Ta skoczyła w górę. W trakcie notowań wzrost sięgał 9 proc. PKN był także liderem obrotu. Skupił na sobie niemal połowę aktywności graczy. Drugim pod tym względem papierem był PKO BP. Obie spółki przejęły niemal dwie trzecie całości obrotu.
Właśnie ten ostatni fakt sprawia, że do tej zwyżki cen można podchodzić z rezerwą. Na szczęście nie doszło do ataku na rekord z maja br., więc nie trzeba się głowić, czy sygnał wybicia jest mniej, czy bardziej wiarygodny. Czy do takiego ataku dojdzie? Kontraktom zabrakło niecałych 30 pkt, a w przypadku indeksu odległość jest nieco większa. Na taką próbę pewnie liczą ci, którzy w tej chwili kupują papiery i otwierają długie pozycje. Ba, oni nie liczą jedynie na test, ale na wybicie na nowe szczyty hossy. W tej chwili jest to realne, choć problemem nie jest samo wybicie, ale utrzymanie cen na tak wysokich poziomach. Zapewne właśnie wątpliwości, czy bykom uda się utrzymać ceny ponad poziomem oporu, sprawiają,
że rośnie także liczba chętnych do gry na spadek. W efekcie mamy silną zwyżkę LOP. Po części to także wynik działalności arbitrażu, ale nie jest to jedyne wytłumaczenie.