Piątkowe walne zgromadzenie akcjonariuszy czarterowych linii lotniczych Fischer Air Polska nie podjęło decyzji w sprawie podniesienia kapitału spółki. Inwestorzy zainteresowani dofinansowaniem przewoźnika nie uzgodnili wszystkich szczegółów związanych z reaktywacją linii lotniczych. - Trzeba załatwić jeszcze kilka spraw formalnych. Liczymy, że uda się to zrobić do wtorku - wyjaśnia Grzegorz Gniady, wiceprezes giełdowej spółki Cash Flow, głównego udziałowca FAP (posiada 70 proc. kapitału).

Jak ustaliliśmy, jednym z problemów jest zastaw na 19 procentach udziałów przewoźnika. Inwestorzy chcą wyjaśnienia tej sprawy i zawarcia z wierzycielem porozumienia.

Według naszych informacji, są spore szanse na to, że jutro zapadną ostateczne decyzje. Po piątkowym spotkaniu osoby, które zadeklarowały chęć objęcia udziałów, sugerowały, że spółka może dostać ponad 20 mln zł na wznowienie lotów. Choć ostateczne decyzje jeszcze nie zapadły, to w spółce już doszło do pierwszych zmian. Kilka dni temu Nick Vincent, prezes FAP, złożył rezygnację. Jak udało nam się ustalić, decyzja była efektem protestu pracowników, którzy oskarżyli swojego szefa o działanie na szkodę spółki. Załoga planuje także złożyć wniosek w tej sprawie do prokuratury .

Kto obejmie stery w FAP?

- Prawdopodobnie we wtorek ustalimy też skład nowej rady nadzorczej i zarządu spółki - wyjaśnia Krzysztof Moska, inwestor giełdowy, który posiada 15 proc. kapitału FAP.