Sezon wyników dziś zostanie zamknięty. Jak zwykle w ostatnich latach przyniósł rekordowe zyski banków i więcej pozytywnych zaskoczeń (przede wszystkim TP i PKN) niż rozczarowań. Nie nadało to jednak hossie większej dynamiki. Od 24 października, a więc od kiedy raport kwartalny opublikowała Telekomunikacja, WIG20 zyskał
1 proc. W tym czasie wybił się do najwyższego poziomu od maja, po czym ten techniczny sygnał kupna niemal zanegował. Niemal, bowiem trwającą od pięciu dni korektę wciąż kwalifikuję jako ruch powrotny po wybiciu. Zanotowany w czasie ostatniej zwyżki kursów wzrost obrotów (rozpoczął się jeszcze przed debiutem akcji pracowniczych PKO BP) jest raczej oznaką dystrybucji akcji niż potwierdzeniem siły popytu. Wygląda to tak, jakby wyglądająca nieźle do czasu publikacji wyników zwyżki, już je dyskontowała. Dlatego, choć pozostaję optymistą, jeśli chodzi o możliwość osiągnięcia przez WIG20 okolic majowego rekordu, to jednak nie uważam, żeby potencjał wzrostowy krajowych akcji był znaczący.
Inwestorzy muszą bowiem odpowiedzieć sobie na kilka ważnych pytań. Czy utrzyma się spadek rentowności krajowych obligacji, który w ostatnim czasie w istotnym stopniu wspierał akcje? Czy październikowe dane przyniosą potwierdzenie spadkowego trendu w dynamice produkcji przemysłowej, a jeśli tak, to czy obecne wyceny małych i średnich spółek nie są zbyt wysokie? Brak pozytywnej reakcji indeksu dużych spółek na wyniki to także potwierdzenie tezy, że wartość WIG20 tylko w niewielkim stopniu zależy od krajowych czynników. Dlatego być może najważniejszą informacją wczorajszego dnia nie jest wcale żaden z licznych raportów kwartalnych krajowych firm, ale pierwszy od trzech lat spadek zysku (w porównaniu z kwartałem przed rokiem) Home Depot, największego na świecie sprzedawcy wyposażenia domowego. Dostaliśmy zatem istotny dowód, że kłopoty amerykańskiego rynku nieruchomości mają realne przełożenie na zyski spółek. Słabe były także inne wczorajsze dane obrazujące stan amerykańskiej gospodarki - w niewielkim tylko stopniu zwiększają szansę na obniżkę stóp, ale jednocześnie ostrzegają przed wolniejszym tempem wzrostu PKB.