W tej sytuacji niemal pewna jest więc fuzja transatlantycka, czyli przyłączenie Euronextu, obejmującego rynki akcji w Paryżu, Amsterdamie i Brukseli, do nowojorskiej giełdy NYSE.
NYSE i Euronext dogadały się w sprawie połączenia na początku czerwca. Starań o przejęcie Euronextu nie zaprzestała jednak frankfurcka Deutsche Boerse. Nic dziwnego, bo projekt stworzenia jednego wielkiego europejskiego rynku akcji, mogącego konkurować z giełdami w USA czy Japonii, miał poparcie najważniejszych polityków, szefa Europejskiego Banku Centralnego i władz regulacyjnych. Za takim rozwiązaniem opowiadała się też część akcjonariuszy Euronextu i Deutsche Boerse.
Przejęcie za drogie
Wczoraj Deutsche Boerse poinformowała, że rezygnuje z prób przejęcia paneuropejskiego operatora. To kolejna porażka - wcześniej giełda została odprawiona z kwitkiem m.in. przez London Stock Exchange i SWX Group, operatora parkietu w Zurychu.
Władze frankfurckiego parkietu doszły do wniosku, że nie uda się uzgodnić transakcji satysfakcjonującej obie strony, a ponadto, biorąc pod uwagę cenę, jaką trzeba by teraz zaoferować za papiery Euronextu, nie byłoby to opłacalne dla akcjonariuszy Deutsche Boerse. NYSE płaci w gotówce i swoich papierach, które ostatnio zdrożały o 50 proc., natomiast oferta niemiecka bazowała na średnich cenach papierów Deutsche Boerse i Euronextu. Według wyliczeń gazety "Financial Times", była niższa od amerykańskiej propozycji o ok. 4-5 euro na każdej akcji (za papiery Euronextu płacono ostatnio ok. 90 euro).