Im bliżej świąt, tym większy może być popyt na złoto. Przez miniony tydzień kruszec wprawdzie nie zdrożał (staniał o ok. 6 dolarów na uncji), ale analitycy przewidują, że zakupy robione przez jubilerów mogą przyczynić się do zwyżek na rynku, które byłyby kontynuacją hossy obserwowanej w zeszłym miesiącu.

W środę World Gold Council podała, że w III kwartale popyt na złoto wśród jubilerów, największych odbiorców kruszcu, zwiększył się o 6,5 proc. w porównaniu z poprzednimi trzema miesiącami. Ostatnie trzy miesiące roku to zaś czas jeszcze bardziej wzmożonych zakupów - przed rokiem zapotrzebowanie na złoto podskoczyło o 9,7 proc. Po środowym raporcie notowania złota wzrosły o niespełna 3 dolary za uncję, a wczoraj prawie o 4,5 dolara. W Londynie za uncję trojańską kruszcu z dostawą natychmiastową płacono w efekcie 627,5 USD.

Na cenę złota niezmiennie wpływają notowania dolara względem innych walut. Także pod tym kątem analitycy wskazują na możliwość zwyżek cen kruszcu, do czego skłania ich przeświadczenie, że będzie trwał odwrót od amerykańskiej waluty. Banki centralne na świecie dywersyfikują rezerwy, sprzedając część dolarów, a ponadto amerykańska inflacja wyhamowuje, więc nie można liczyć na podwyżki stóp procentowych przez Fed, które stanowiłyby wsparcie dla waluty. Wczoraj kluczowy raport Departamentu Pracy o cenach konsumenckich pokazał, że spadły one w październiku o 0,5 proc., czyli bardziej od oczekiwań ekonomistów. Mniej od prognoz wzrosła też tzw. inflacja bazowa.